| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
O autorze
Zakładki:
ARCHIWUM TAJEMNIC
LINKI ADS
PROMOCJE BANKOWE
Liczniki
,,Bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich List do Efezjan 6:12 kontakt: archiwumtajemnic@vp.pl
wtorek, 12 grudnia 2017
PRZERWANE MILCZENIE

Dawno nie pisałam. Nałożyło się na to wiele zdarzeń w życiu osobistym. Ilekroć od tego uciekam. Od spraw duchowych to wraca niczym bumerang. Wraca i wyraźnie pokazuję mi walkę jaka się toczy. Przybliżę kilka wydarzeń, które znów nie dają mi żyć spokojnie.

Szłam na egzamin. Byłam bardzo zdenerwowana. Czekałam na autobus i poczułam. Tak ja to czuję coś jak niebezpieczeństwo dziwna aura. Ciężko to opisać. Ale odrzuciłam myśl ,że to demony czy coś. Dużo osób już mówi ,że przesadzam w tej tematyce. Ale podszedł do mnie po chwili podejrzany koleś. Wręczając mi książkę z przepisami. Podziękowałam. Myślałam ,że odejdzie ,że da mi spokój. Ale gdzie tam...Okazało się ,że czeka na ten autobus co ja. Dodał ,że jest psychicznie chory. Do tego czasu sytuacja by mnie jeszcze tak nie zdziwiła bo niedaleko znajduję się przychodnia dla tego typu osób. Zaproponowałam mu modlitwę na tego typu kłopoty zdrowotne. On powiedział ,że ćwiczy Yogę. Wsiadł ze mną do autobusu i o zgrozo usiadł koło mnie. Gdy się dowiedział ,że jestem chrześcijankom zaczął atakować Jezusa ,że to tylko człowiek i na pewno zmyślony...Atakował religię. Czułam się strasznie. Nauka wyszła mi  z głowy. Bałam się. Na egzamin szłam roztrzęsiona. Wiem ,że ta rozmowa nie była przypadkowa.

Potem nastąpiła cisza takich wydarzeń. Ale ilekroć czułam silną więź z Bogiem np. dłużej czytałam Biblię i wyszłam z psem na spacer to zaraz znajdowałam się w nieciekawej sytuacji dochodziło do kłótni z sąsiadami o różne sprawy. Dochodziło do nich w dniach mojej większej refleksji nad wiarą. Nigdy w dni gdy byłam oddalona od Boga.

Co mnie przeraziło w wakację i zdołowało na ich znaczną część. Wrócę do czasów gdy jak niektórzy wiedzą byłam z tym satanistom. Groził mi ,że demony sprawią ,że moja koleżanka Magda zginie w wypadku samochodowym. Pewnego lipcowego dnia kolega mnie zapraszał na pewien występ jednak on miał się odbyć za jakieś trzy tygodnie. Nie lubię planować. Przez głowę przeszła mi myśl a jak będę mieć jakiś pogrzeb w tym dniu...Naprawdę o tym pomyślałam. Magda napisała do mnie na popularny komunikator czymś mnie wkurzyła i chciałam ją skasować z listy znajomych. Ale mi nerwy szybko przechodzą dlatego bo nie jestem z tych co tak zrywają znajomość. I kolejna myśl znajomość ze mną może być zerwana przez śmierć. Takie grobowe myśli mnie nachodziły. Ale czas mijał więcej myśli nie było. Jednak jakieś dwa tygodnie po tym miałam sen. Śniła mi się kobieta i mężczyzna chcieli mi mówić o Bogu ale mieszali w to reikarnację po czasie tego snu zrozumiałam ,że to demony. Czasem miewam sny ,że z nimi walczę. Mówili mi o wypadku samochodowym i  śmierci. Obudziłam się przerażona miałam dziwne uczucie jakby nie wiadomo jak mózg ciężko pracował. Po tym śnie w niedługim czasie dowiedziałam się ,że Magda zginęła w wypadku samochodowym a pogrzeb wypadł w tym dniu w ,którym  miał odbyć się wyżej wymieniony występ...

To straszne ale jak kiedyś pisałam czasem czułam i miałam myśli o czyjeś śmierci. I niestety się to sprawdzało. Uczę się rozróżniać te myśli. Znam te nie pochodzące ode mnie. Zastanawia mnie to dlaczego ludzie przed śmiercią zachowują się ,, inaczej''. Mówią o rzeczach ,ktorymi się nie interesowali. Magda na spotkaniu ze mną jakiś czas przed tym zdarzeniem opowiadała mi o swojej wycieczce do Anglii. Mówiła ,że prawie autokar się zderzył z Tirem i myślała ,że to koniec ,że umrze...Nigdy nie mówiła o śmierci...A wtedy miała kilka refleksji...Ale co do dziś siedzi w mojej głowie czy demony mogły spowodować jej śmierć ? Życie daje i zabiera Bóg na to nie mam odpowiedzi.

Znów spotykam dziwnych ludzi i wyczuwam takie sytuacje. Pojawiły się sny prorocze. Dziś zaatakował mnie wykładowca tak samo jak mi się śniło w nocy.

Nie mam do kogo się z tym zwrócić. Nikt nie rozumie moich problemów. Dlatego chciałabym prosić osoby wierzące o modlitwę za mnie.

Widziałam wiele nieprzychylnych komentarzy na moich wpisach. Mam wiele rozważań w głowie i przemyśleń napewno będę pisać dalej. Nie wiem czemu takie sytuacje się dziejom w moim życiu. Nie mogę o tym opowiadać każdemu. Wierzcie ,że walka się toczy.

Z Bogiem Bracia i Siostry

20:12, fantazja777
Link Komentarze (16) »
bez tytułu

,, Ponieważ, choć Boga poznali , nie oddali Mu czci jako Bogu ani mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych, stali się głupimi. (...). Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. (Rz 1, 21 - 22,25)

 

Tekst z Pisma Świętego dobrze oddaję problem dzisiejszych czasów. Walkę między nauką a wiarą. Ludzie wierzący są dziś uważani za mogę to nazwać intelektualny margines - ciemnogród. Byłam świadkiem jak starsza kobieta na uczelni apelowała  do innych pracowników, aby się odnosili do siebie z miłością do bliźniego jak głosi Biblia. Oczywiście została wyśmiana za głupotę w co ona wierzy i co mówi.

Wielu profesorów mądrych w oczach ,,tego świata'' na zajęciach wprost podważa autorytet Pisma Świętego a nawet istnieniu Boga. Oczywiście nie mają nawet mocnych argumentów. Uważają, że ich autorytet wystarczy. Studenci, którzy nigdy nie próbowali zagłębić się w tajemnicę wiary ,, łykają to jak młode pelikany''.

Zauważyć można również już dyskryminację osób wierzących. Tak w liceach jak na studiach. Ocena jeśli chodzi o kwestie biblijne całkowicie zależy od poglądów osobistych danego wykładowcy czy nauczyciela.

U mnie na uczelni studentka była zmuszana do uczestniczenia w spotkaniach związanych z buddyzmem. Gdyby nie poszła promotor jej pracy nie zaliczył by jej semestru...

Wiele profesorów i doktorów jest zaślepionych swoją ,,wiedzą''. Myślą ,że zdobyli ,,szczyt świata'' posiadając i zdobywając tytuł naukowy. Do wszystkiego w ich mniemaniu doszli sami... Po co im Bóg ?

Przez wiele młodych osób uważani za niedościgniony wzór a w życiu jak oni się prowadzą. Romansują ze studentkami, zdradzają żony, mają problemy z alkoholem, terroryzują w domu swe rodziny...

Tak niestety kończą osoby ,które ślepo wierzą wyłącznie w naukę.

Znana mi jedna z wykładowczyń przez długi okres atakowała i wyśmiewała wiarę w Boga i Biblię. Nie było zajęć bez hahaha i hihihih jeśli chodzi  o sprawy duchowe. Otwarcie przyznawała się do ateizmu. A potem jej dziecko zachorowało było na granicy życia i śmierci... Lekarze nie dawali dużo szans. Dziecko wyzdrowiało a ona już nie wspomina o sprawach duchowych. Być może tylko w Bogu zauważyła swą nadzieję jak to mówią ,,Jak trwoga to do Boga''.

Ogólnie zauważyłam ,że młodzi ludzie mają marzenia typu

- chcę mieć pieniądzę

- mieć tytuły naukowe

- dom, samochód itp.

Nikt nie mówi ; Chcę być dobrym człowiekiem, uczynić świat lepszym choćby ten mój najmniejszy...

Smutne to dla mnie bardzo obserwując jak ludzie mają zatwardziałe serca. Przez co ich serce wysycha z miłości jaką kiedyś być może dysponowali.

20:11, fantazja777
Link Komentarze (2) »
MÓJ MARTWY BLOG

Ehhh wiele się dzieję. Niestety cały czas źle się dzieję. Przez większość roku miałam problem z nauką i to ona zabierała mi czas. Za każdym razem, gdy próbuję usiąść i przelać myśli na bloga bądź zająć się czymkolwiek związanym z ewangelizacją coś mi to uniemożliwia. I ja już nie wierzę w zbiegi okoliczności zwłaszcza tak czarne. Gdy problemy z nauką się skończyły okazało się, że moja matka jest chora bardzo mocno na serce. Szpitale, czarne myśli... Tak w każdej chwili może umrzeć czeka ją operacja. Przyzwyczaiłam się do tej myśli związanej ze strachem...Zaangażowałam się w coś związanego z ewangelizacją i...znów się zaczął atak. Dosłownie na wszystkich frontach mojego życia. Dowiedziałam się ,że jestem oskarżona o włamanie...tak przez mojego sąsiada. Nic nie zrobiłam ale wiadomo nerwy i znów zburzony spokój. Ehhh i co jeszcze ? Gdy myślałam ,że spokój na linii moja nauka i znów zacznę się angażować w pewien duchowy projekt...znów atak i tym razem znów związany z nauką. Po dwóch miesiącach studiowania okazuje się ,że chcą mnie wywalić z uczelni za...błąd w rekrutacji.To się będzie znów wiązać z kolejnymi problemami...i kolejnym zmarnowanym czasem.

Najśmieszniejsze jest to, że ja wyczuwam...osoby pod wpływem zła jak chcą mi wyrządzić krzywdę. Wierzcie te osoby mają inny głos i wzrok niż normalnie. Dziś wyszłam sobie na spacer i oczywiście nawet na ulicy mnie zaczepiają już nie napiszę co mówią...dla mnie jasne jak słońce.

Tylko komu mogę się poskarżyć ? Ludzie ,,nieduchowi'' nie rozumieją co się naprawdę dzieję na tym świecie i o co chodzi...

Moje duchowe wsparcie od osób rzekomo wierzących brzmi:

- Widocznie to kara za Twoje grzechy

- Musisz mieć gorzej żeby być lepsza

- Musisz wszystko stracić

- Sama jesteś sobie winna

Brzmi to oczywiście dla mnie bardzo wspaniale...

Ogólnie przyznaję brak mi chęci do życia mam dość tych ,,Hiobowych prób''

Ef 6:12 Bw „Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.”

Pieśń pouczająca. Dawidowa - gdy był w jaskini. Modlitwa.
2 Głośno wołam do Pana,
głośno błagam Pana.
3 Wylewam przed Nim swą troskę,
wyjawiam przed Nim swą udrękę.
4 Gdy duch mój we mnie ustaje,
Ty znasz moją ścieżkę.
Na drodze, po której kroczę,
ukryli na mnie sidło.
5 Oglądam się w prawo i patrzę:
a nie ma nikogo, kto by miał wzgląd na mnie.
Znikła dla mnie możność pomocy,
nie ma nikogo, kto by dbał o moje życie.

6 Do Ciebie wołam, o Panie,
mówię: Ty jesteś moją ucieczką,
udziałem moim w ziemi żyjących.
7 Zważ na moje wołanie,
bo jestem bardzo słaby.
Wybaw mię od prześladowców,
gdyż są ode mnie mocniejsi.
8 Wyprowadź mnie z więzienia,
bym dziękował imieniu Twojemu.
Otoczą mnie sprawiedliwi,
gdy okażesz mi dobroć.

 

Bardzo proszę wszystkich o modlitwę, aby Bóg mi pomógł przezwyciężyć problemy ziemskie.



 

20:11, fantazja777
Link Komentarze (3) »
NOWY ROK NOWY BÓJ

Na wstępie tylko napiszę ,że ostatnio złe opisane sytuacje wyszły mi tylko na dobre. Kosztowało mnie to wiele zdrowia i nerwów ale czasem coś nas przeraża i myślimy ,że to koniec a tu nagle ukazuje się niespodziewane światło w tunelu. Byłam na komisariacie ale kto od miecza wojuje od miecza ginie. Powiedziałam prawdę naprawdę całą prawdę o moim sąsiedzie co utrudnia mi życie od dziecka. I oczywiście mam spokój. Z uczelnią też okej. Także chwała Panu.

Są jeszcze inne sprawy co mnie martwią ale mam nadzieje ,że Bóg pomoże. Ostatnio znów miałam sny zdołowałam się tym trochę. Zdziwiło mnie to myślałam ,że jestem ,,zdrowa''.

Ale czemu dziś piszę...hmm nie wiem co zrobić z pewną sprawą. Ogólnie pisząc osoba przez którą poniekąd mam zniszczone bardzo życie znów szuka innej osoby...by ją niszczyć. Także jeśli ktoś czyta to może z Łodzi to unikajcie osób z portali randkowych poznajmy się czy coś. Tak bym chciała zdradzić jego dane dlatego napiszę inicjały S.B.

Polecam świetne wykłady o roku 2012 znajdujące się na stronie http://www.studioadees.pl/

Na koniec napisze iż bardzo proszę o modlitwe przede mną naprawdę ciężkie dni

Z Bogiem i nie wątpcie w jego istnienie. I najważniejsze przestałam się z tym wszystkim ukrywać bo było to dla mnie bardzo męczące. Kto uwierzy to uwierzy a kto nie to nie.

Jestem adwentystką a jak może ktoś się orientuje dla nas najważniejsza jest sprawa sabatu. Ogólnie według nas z apokalipsy wynika ,że przed końcem świata i końcem czasu łaski będziemy prześladowani za sabat. Szczerze długo do mnie świadomość o sabacie nie docierała. Już nie chodzi o samo jego przestrzeganie ale o to proroctwo. Hmm i nie wiem jak inni ale my często jak się nad czymś zastanawiamy to po prostu modlimy się i otwieramy Biblię i czytamy jej pierwszy fragment jaki spostrzeżemy i teraz dokładnie nie napiszę ale mi się otworzyl o prześladowaniach związanych z sabatem.

Idąc dalej przeżyłam mały szok czytając jeden z portali 1 stycznia o tym, że priorytetem dla kościoła katolickiego jest ustanowienie niedzieli jako dnia wolnego od pracy i uświęcenia go rzekomo dla dobra człowieka. Nie było by to złe gdyby wywyższony był prawdziwy dzień święty.

Stanie się to pierwszym stopniem trudności dla prawdziwych naśladowców Chrystusa. Nie będziemy mogli np. nie chodzić do pracy w sabat bo nas siłą będą próbować namawiać do oddawania czci w pierwszy dzień tygodnia a nie ustanowiony już w Edenie. Potem zaczną nas prześladować na inne sposoby...

Wpadłam ostatnio na stronę o channelingach co za bzdurne przekazy mają demony dla ludzi. To był jakiś link od strony dotyczącej projekt chaops byłam ciekawa co z tą kobietą czy może się nawróciła czy coś. I wyczytałam w tych przekazach, że będą prześladowania. Nawet było coś napisane ,że ludzie będą się cieszyć ,że jak inni nie będą zamykani w więźieniach i torturowani. Jednak tak naprawdę Ci co nie są prześladowani powinni nad sobą płakać... Nie wiem czy to taki zbieg okoliczności ja potrafie czytać jak się mawia między wierszami. Doskonale wkomponowało mi się to do proroctw apokalipsy.

O sabacie już pisałam dlatego nie będę się powtarzać. Módlmy się  by Bóg dał nam zrozumienie. Bynajmniej ja czekam na to jak wzrośnie bardziej nasze poznanie w kwestiach wiary. Denerwuje mnie gdy dana wspólnota chrześcijańska deklaruje my już wszystko wiemy. Bóg ma nam zesłać sny i widzenia. Będziemy dokonywać cudów i uzdrowień jak apostołowie pamiętajmy o tym.

Z  Bogiem

 

20:11, fantazja777
Link Dodaj komentarz »
SNY I ICH INTERPRETACJA PRZEZ ŻYDÓW

Upodobania do wróżbiarstwa, czarów czy astrologii dotyczyły wyłącznie pogan. W Izraelu dużą przywiązywano do  snów. Sądzono, że za sprawą snów Bóg porozumiewa się z ludźmi.

Talmud przypisuję Mu stwierdzenia : ,,Chociaż ukryłem Moją twarz przed Izraelem, będę się z nim porozumiewać poprzez sny" (Chag. 5b). Również snom poświęcone są strony w traktacie Berachot. ,,Nie zinterpretowany sen jest jak nieprzeczytany list". ,,Ani dobry sen ani zły sen nie spełnia się dokładnie. Zły sen jest lepszy od dobrego"(Ponieważ zły sen skłania człowieka do poszukiwania własnego serca i ukorzenia się). 

Sny zawierają zbędne treści. Sny nie spełniają się w całości. Józefowi śni się sen : ,,Oto słońce, księżyc i jedenaście gwiazd kłaniało mi się" (Rdz 37,9), a przecież w tym czasie jego matka symbolizowana przez księżyc już nie żyła. 

Spełniają się trzy rodzaje snów : sen poranny, sen śniony przez człowieka oraz sen objaśniany we śnie. Niektórzy dodają, że także sen, który się powtarza człowiekowi. wypływa (we śnie tylko to, co emanuję) z jego serca. Można tak wnioskować z faktu, że bnigdy nie ukazuję mu się złota palma daktylowa ani wielbłąd przechodzący przez ucho igielne (Ber. 55b), ponieważ nie myśli o takich niedorzecznościach. 

Skutki snu zależą od jego interpretacji. Ważne zatem, aby człowiek dobrze zapamiętał sny. Oczywiście sen interpretowano zgodnie z Torą. A więc, jeśli komuś śniła się rzeka, powinien przypomnieć sobie słowa Izajasza : ..A ja skieruję do niego pokój jak rzekę" (Iz 66,12), zanim nasunie mu się inny werset : ,,Albowiem uciemiężenie przyjdzie jak rzeka" (Iz 59,19). 

Gdy przyśni się ptak po przebudzeniu powinien rzec : ,,Obroni Pan Zastępów Jeruzalem, tak jak ptaki lecące nad gniazdem" ( Iz 31,5), zanim nasunie się inny werset, np. ,,Jak ptak, który daleko odleciał od gniazda, tak człowiek, który się tuła z dala od ojczyzny" (Prz. 27,8). Istniało wiele takich zaleceń i przykładów. 

Ujrzenie we śnie zwierzęcia ma specyficzne znaczenie. ,,Pięć rzeczy powiedziano odnośnie do wołu; komu śni się, że zjada mięso wołu, będzie bogaty; ,że wół go powiódł - będzie miał synów;, że wół go ugryzł - spadną na niego cierpienia; ,że go kopnął czeka go długa podróż; ,że jechał na nim - będzie wielkim człowiekiem. Ten komu śni się osioł, może mieć nadzieję na zbawienie". 

Na koniec traktat Berachot podaję listę rozmaitych snów i  ich znaczeń. 

kozioł - rok błogosławieństw

mirt - udane przedsięwzięcia w interesach

cytryna - będzie uhonorowany przed swym Stwórcą

gęś - może żywić nadzieję na mądrość 

kogut - nadzieja na posiadanie syna

jajko - prośba pozostanie zawieszona

stłuczone jajko - prośba zostanie wysłuchana

krwotok - odpuszczenie grzechów 

Sen o jakimkolwiek zwierzęciu z wyjątkiem słonia i małpy był dla Żydów dobrym znakiem. 

Jeśli komuś śni się trup w domu, w jego domostwie panować będzie spokój; jeśli trup zabrał jakieś naczynie z domu, jest to zła wróżba dla domu. (Ber 57b)

Naukowo snami zajmowali się Arystoteles i Artemidor. Ten ostatni napisał trzy dzieła poświęcone onejromancji (gr. wróżenie ze snów, interpretowanie snów, sztuka tłumaczenia marzenia sennego). Do naszych czasów dotrwało tylko jedno jego dzieło, właśnie pięć ksiąg Onejrokrytyki. 

Wiarę w sny podzielali wówczas wszyscy, nawet umysły najświetniejsze. Także Sokrates. Sokrates według Ksenofonta. Jednak wiara Sokratesa w sny łączyła się bardzo ze spirytyzmem. Sokrates uprawiał wróżby, natchnienie czerpał z podszeptów ducha opiekuńczego , którego nazywał swoim ,,daimonem''.

Onejromancją zajmowali się także kapłani. Do nich zwracano się, aby wytłumaczyć prorocze sny. 

Ze Starego Testamentu wiemy, jaką rolę odegrały tłumaczenia snów w Babilonii, Persji. Wystarczy przewertować Księgę Daniela. Daniel umie odgadywać sny i dzięki temu podobnie jak Józef w Egipcie robi zawrotną karierę.  

Osobiście uważam, że w snach coś jest i czasem możemy otrzymywać np. ostrzeżenia. Wiele osób np. przed planowanym wyjazdem rezygnuję z niego z powodu powtarzających się snów by nie odbywali tej podróży. Często potem dziękują Sile Wyższej za sygnały ostrzegawcze, bo gdyby pojechali to już by nie żyli. Jednak z drugiej strony jesteśmy w snach skazani również na działanie nieprzyjacielskich nam sił, które w snach mogą nas zwodzić. Na pewno jako chrześcijanie nie powinniśmy zagłębiać się w różne ezo - techniki rzekomo pomagające nam je odczytać. 

                            

20:10, fantazja777
Link Dodaj komentarz »
less

,,Logika serca jest niedorzeczna'' jak głosi jedno przysłowie. Jak to się dzieję, że kobieta czuję pociąg do drugiej kobiety ?

Przyznam, że ostatnio bardziej uważnie przyglądałam się tej grupie społecznej. I jak czasem człowiek rzuca się z motyką na księżyc tak ja postanowiłam, że może  uda mi się przekazać osobie z tego kręgu choć ciut ewangelii. A zabrałam się za to ,bo z panami to miałam dość niemiłe sytuację w tej kwestii ( nie chcieli się ode mnie odczepić...)

Poznałam jedną młodą osóbkę. Była zainteresowana na początku. Opowiedziałam jej wszystko o sobie. To był mój COMING OUT w kwestii duchowej. Nigdy tak nikomu nie mówiłam o moich przeżyciach. Oczywiście z jej nawrócenia nic mi nie wyszło. Ale nie o tym chciałam napisać. Zauważyłam, że podejście ludzi do tych osób jest bardzo krzywdzące. Uważamy ich za zboczone i zdeprawowane po części jest to prawda ale o tym dalej napiszę. Ja tylko uważam, że ludzie o poprawnej orientacji są bardziej niemoralni w tych kwestiach.

Biblia uczy,że Bóg miłuję wszystkich ludzi. Nie będę przytaczać cytatów o kwestii homoseksualizmu w świetle Biblii. Zapewne większość osób je zna. Obserwując te środowisko zauważyłam pewne ich wspólne zainteresowania, które z Bogiem nie mają wiele wspólnego :

- medytacja, yoga, ezoteryka, słuchanie black metalu, często interesują się piercingiem i tatuowaniem, są uzależnione od narkotyków.

Jedna z kobiet z południowej Polski jest nawet przewodniczącą kościoła chrześcijańskiego dla homoseksualistów. Co ciekawe interesuję ją piercing i muzyka black metalowa...

Najsmutniejsze historie związane są z molestowaniem seksualnym bądź gwałtem, kiedy kobiety po takim przeżyciu rozpoczęły deklarować inną orientację. Te kobiety wysyłane są do psychologów. Ale czy psycholog czy jakiś człowiek jest zdolny uleczyć je z bolesnych ran przeszłości. Nikt nie proponuję im szukania pomocy u Boga. To wydaję się ludziom abstrakcyjne, że modlitwa może pomóc, że modlitwa coś zmieni. Tak powszechna jest opinia ,że Bóg stworzył i nic nie robi bądź wcale go nie ma.

Przerażające dla mnie jest to, że wiele osób im wmawia, że tak jest okej. Takie się urodziły.Wiele z nich pomimo związków i jakieś akceptacji ze strony kręgu swoich najbliższych czują pustkę. Wiele z nich naprawdę zastanawia się nad nawróceniem ( wiele z nich to zadeklarowane ateistki). Ale na samo powiedzenie chcę poznać Boga są atakowane ze strony swych towarzyszek. Bóg w ich oczach jest ich wrogiem. Toteż nasza wina chrześcijan. Często rozmowę o Bogu zaczynamy od:

Rz 1; 26-28;"Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi."

Jezus przyszedł na świat  nie tylko, by przebaczyć  grzesznikom, ale także po to by ich zmieniać. Apostoł Paweł wyjaśnia to prosto :  I wy byliście umarłymi na skutek waszych występków i grzechów,  w których żyliście niegdyś według doczesnego sposobu tego świata, według sposobu Władcy mocarstwa powietrza, to jest ducha, który działa teraz w synach buntu.  Pośród nich także my wszyscy niegdyś postępowaliśmy według żądz naszego ciała, spełniając zachcianki ciała i myśli zdrożnych. I byliśmy potomstwem z natury zasługującym na gniew, jak i wszyscy inni. A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował,  i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia. Łaską bowiem jesteście zbawieni.

Myślę, że każdy człowiek zmienił się dopiero, gdy w pełni zrozumiał miłość Boga. Pomyślmy nad ewangelizacją osób innych orientacji. Ta tematyka jest zaniedbana w kościołach.  Nie wychodzimy im naprzeciw. Kościoły i zgromadzenia duchowne powoli zaczynają akceptować grzech. Nie dajmy się zwieść. Tam są bowiem wspaniałe osoby w głębi serca spragnione nie ludzkiej , ale bożej miłości. 

Chciałam dopisać jeszcze parę historii. Pisałam jeszcze z może trzema dziewczynami. Naprawdę polecam wam taki wywiad chrześcijański. Próby samobójcze oraz niezrównoważenie psychiczne bardzo często występują w tym środowisku. Oczywiście żadna, ale to żadna nie chcę słuchać o Bogu. 



 

sobota, 05 września 2009
KARY ZA OKULTYZM

Pewien młody mężczyzna cierpiał na przygnębienie oraz miewał samobójcze myśli i inne psychiczne zaburzenia. Od wczesnego dzieciństwa słyszał nocą hałasy, a wieczorami widywał postacie- zjawy, szeleszczące lub gwiżdżące. Psychiatra ocenił by to na psychonerwicę. Jednak nie znał by przyczyny. Prababka młodzieńca była magicznym zaklinaczem. Należała do koła spirytystycznego. Jej zaangażowanie w okultystyczne praktyki spowodował upadek rodziny. Magiczne praktyki babki zostały przekazane na jej córkę i syna. Oboje kontynuowali okultystyczne praktyki rzucania zaklęć, wróżenia z kart, kontaktowania się z rzekomo duchami zmarłych. Oboje zmarli w straszny sposoób. Kobieta nocą widywała zjawy w swoim pokoju. Miała uczucie, ze złe duchy chcą zamknąć jej usta i nos.  Trafiła do przytułku dla umysłowo chorych jednak nie stwierdzono u niej zaburzeń psychicznych i została zwolniona. Jej brat umierał w strasznej agonii próbował czytać Biblię ale nie mógł nic zrozumieć. Gdy zmarł w domu czuć było dziwny odór.
Nieszczęścia nie omineły wnuków. Jedna wnuczka miewała napady szału. Rzucała meblami ,kładła się na podłogę krzycząc aż do histerii. Ją także oddano do przytułku. Inna wnuczka słyszała wspomniane wyżej głosy, pukania w nocy. Była tak niezrównoważona ,że pewnego dnia zabiła swoje dzieci a potem sama skoczyła w przepaść. Wśród prawnucząt jedna kotynuowała wróżenie z kart i zmarła będąc młodą bardzo kobietą. Przyczyną powyższych tragedii było zaangażowanie w okultyzm. Widzimy tutaj dowód kary za grzech wspomnianej w drugim przykazaniu : ,,...który karze winę ojców na synach do trzeciego i do czwartego pokolenia tych ,którzy mnie nienawidzą"

02:02, fantazja777
Link Komentarze (3) »
czwartek, 03 września 2009
NAUKI DEMONÓW

W kilku punktach opiszę jaki kit mi wciskały demony.

1 NAUKA O HARMONII
Według niej nie każdy może być szczęśliwy. Jedni muszą cierpieć aby inni mogli być szczęśliwi. Szczęście jest dla wybranych. Dobro i zło się równowżą we wszechświecie
2 NAUKA O źRóDLE
Bóg nie ingeruję w Twoje życie. Stworzył wiele światów ale ma gdzieś jak one się rozwijają. Wszystko pochodzi od źródła. Jesteśmy częścią jego. Każdy przedmiot ,rzecz ,materia. Po śmierci możemy się na nowo z nim zespolić
3 NAUKA O REIKARNACJI
Każdy żywot nas czegoś uczy niby mamy dążyć do doskonałości i poznania prawdy ,która jest dla każdego możliwa do osiągnięcia. W jednym życiu jesteś dziwkom a w innym zakonnicą
4 NAUKA O PRZEZNACZENIU
żRóDłO PODCZAS URODZENIA PRZEWIDUJE DLA NAS WYBRANą DLA NAS DROGę NA CO BYśMY SIę NADAWALI. Jeśli za życia ją zrealizujemy czeka nas nagroda. Może nam być pisane bycie księdzem lub mordercą i nawet jeśli kogoś zabijemy bo mieliśmy być zabójcą czeka nas nagroda.
5 NAUKA O NIżSZOśCI
Ludzkość jest tylko jedną z cywilizacji a Ziemia jednym ze światów. Nie jesteśmy zaawansowani praktycznie we wszechświecie nic nie znaczymy
6 NAUKA O PIEKLE I NIEBIE
Piekło wygląda tak oraz niebo jak je sobie wyobrażamy. Jeśli boimy się gwałtów to będziemy wiecznie gwałceni itp. Jeśli niebo wyobrażamy sobie jako Wyspy Kanaryjskie to tak będziemy się czuć jak byśmy się na nich znajdowali
7 NAUKA O MOżLIWOśCIACH
Wszystko zależy od Ciebie i Twoich możliwości. Bóg nie ma wpływu na Twoje zycie. Modlitwy nie pomogą a wręcz przeciwnie to głupota.
8 NAUKA O ZBOCZENIACH
Zboczenia seksualne jak np. homoseksualizm są tolerowane ludzie nie powinni się ograniczać w swej rozwiązłości bo sami narzucili sobie jarzmo zasad
9 NAUKA O JEZUSIE
Jezus był bratem Lucyfera :D (lol takie coś mi mówili)


21:23, fantazja777 , DEMONY
Link Komentarze (2) »
środa, 02 września 2009
MOJA DROGA DO BOGA część IV

Czytałam te książki o demonach co ją dostałam ale opis tego nie pasował do tego co mieściło się w książce. Były tam opisy wulgaryzmów wypowiadanych przez demony niczego o podawaniu się za zmarłych nie trafiłam. Przez jakiś czas takie zdarzenia się nie powtarzały. Myślałam ,że to jednorazowe i ,że to nigdy się nie powtórzy. Sebastian często opowiadał mi o swoich dwóch koleżankach Emilii i Karolinie. Pewnego dnia zadzwonił i powiedział ,że Emilia zginęła w wypadku samochodowym. Był tym bardzo załamany płakał mi do słuchawki. Ja też to przeżywałam nie moglam być z nim tam bo dzieliło nas pół Polski. Po jakimś czasie paru miesiącach powiedział ,że jego druga koleżanka Karolina ciężko zachorowała i jest umierająca w szpitalu. Gdy tak z nim rozmawiałam przez telefon /gadaliśmy godzinami/ jego głos się zmienił. Usłyszałam głos dziewczyny...Ledwo usłyszałam

- To ja Karolina chcialam sie pożegnać kocham go dziekuje mu za wszystko bedziesz z nim szczesliwa

Zamurowało mnie dreszcz przeszedł mi po plecach...

- Kim on jest ?

- Jest naszym posłańcem...

Tyle się dowiedziałam z rozmowy byłam w szoku.Oczywiscie na drugi dzien dowiedziałam się,że Karolina zmarła. A potem zaczełam go wypytywać. Długo zwlekał z odpowiedzią. Delikatnie naprowadzał mnie na ''prawdziwą wiarę''. Wysyłal wiele tekstów na maila między innymi dotyczących drzewa życia i śmierci /wtedy nie wiedziałam ,że to związane z okultyzmem byłam zielona.../ opisywał coś o Kabale. Czułam się wyróżniona tak jakby mi miała naprawdę być objawiona wielka tajemnica wszechświata. Pojechałam do niego. Długo naprawde nic się nie działo. Raz jedliśmy pizze i nagle oczy mu się przewróciły. Wzrok zmienił ,zaczął syczeć i wić się po podłodze. Twarz zmieniła się nie do poznania. Byłam przerażona. On jest opętany...Modliłam się do Boga o pomoc. To coś wstało doskonale panowało nad jego ciałem. Złapał mnie a choć ja uderzałam z całej siły to on nie czuł żadnego bólu.

- Dziwko chcę poczuć dziś smak kobiety i syk a potem słowa po francusku ,anigielsku i aramejsku lub hebrajsku.

Próbowałam się wyrwać jakoś przez chwilę osłabł.

Wystraszona zamknełam się w łazience. Jego ojciec dziwnym trafem wpadł jakby w sen i naprawde nie wiedział co się tam dzieję. Próbował ją otworzyć. Modliłam się i czułam ,że to naprawdę koniec. Przed oczami staneło mi życie. Wybacz mi Boże myślałam. On stanoł przedemną i usiadł.

- Bóg się w Tobie zakochał wybrał Cię nie bój się tylko ucałuj mnie w rękę i pokłoń się

Czułam ,że to naprawdę ,naprawdę jakaś wielka ciemna moc. Ale w tej chwili dostałam jakieś siły, wiary

- Możesz mnie zabić Panu Bogu i tylko jemu pokłon oddawać będziesz nie pokłonię się przed Tobą demonie

To coś się zaśmiało. Zamyśliło. Poczułam przez chwilę ulgę na zakończenie usłyszałam słowa

- Zdałaś test...

A potem była furia gdy Sebastian odzyskał świadomość. Opowiadałam mu ,że wiem ,ze jest opętany ,że mam tego dość i wracam do domu. Ale wtedy strategia zła się zmieniła. Znów coś w niego weszło i mnie zaczeło obrażać ale po chwili twarz mu się zmieniła jego wzrok wydawał się dobry i niegroźny.

- Witaj Monika juz sie nie bój część

To wszystko były to słowa kobiece a przemawiały przez niego. Chciałam znać prawdę. I zaczeło się moje oświecanie. Podał się za anioła obserwatora rozwoju ludzkości. Powiedział ,że złe demony owszem w niego wchodzą i to ciało ale on walczy w umyśle i je wygania. A głos kobiecy to była jego siostra Ray i ona też od dziś będzie mnie bronić. I ja mu uwierzyłam.

Potem zaczeło się oświecanie mojego umysły i opowiadanie naprawdę różnych bzdur  o czym napiszę osobno. To wszystko tak mi się spodobało ,że sama go prosiłam by pogadać z jakimś aniołem. Gdy wchodziła w niego Ray wydawała sie słodka dosłownie jak małe dziecko. Mówiła mi dużo o miłości. Ale pragneła mnie też...Panowała doskonale nad jego ciałem a ja czasem ulegałam i całowałam się z nią gdy była w jego ciele. Wtedy też myślę nastąpiła degradacja mojej seksualności bo coraz częściej zaczęłam myśleć o kobietach. Rozmów z nią było wiele bo choć dla wielu osób może to się wydać śmieszne on dzwonił do mnie ale po chwili ona w niego wchodziła. Wogóle nie myślałam wtedy o Bogu. Czułam nawet żal ,że tyle czasu straciłam nad czytaniem Biblii. Wiele razy wchodziły w niego złe demony. Miałam wtedy wątpliwości i przypominał mi się tekst ,że aniły ciemności podszywają się pod anioły światłości. Raz naprawdę leżałam na ziemii i nie mogłam się wyrwać. Wtedy to przypomniały mi się wszystkie modlitwy jeszcze z kościoła katolickiego. Ale po kilku minutach strachu wchodziła Ray i już się nie bałam. Sebastian uświadomił mnie ,że można nawiązywać kontakt ze zmarłymi i rozmawialam z jego zmarłą koleżanką Emilią. Oczywiście ona podkreślała jaki on wspaniały. Mieszkaliśmy 420 km od siebie a on często mnie naciskał ,ze powinnam już z nim zamieszkać . Nie chciałam tego. Wtedy zaczął się szantaż.

Potrafił dzwonić mówić mi w co jestem ubrana co robiłam. Zabronił mi kontaktów z ewangelistami z kościoła z kolegami i koleżankami. Powiedział ,że jeśli go zostawię on ich będzie zabijał. Modlilam się często do Boga by wkońcu mi objawil prawdę kim on jest. Szantaże i manipulacja moimi uczuciami powtarzała się coraz częściej. Raz przyśnił mi się anioł ,który wyraźnie mi powiedział ,że on jest opętany jest w nim wiele złego i mam od niego uciekać. Ale czy ja posłuchalam. Wierzyłam ,że sama uporam się jakoś z demonami i ,że będziemy jeszcze szczęśliwi. Nie mogłam uwierzyć ,że Ray to jakiś demon. A potem z każdym dniem odkrywałam ,że on jest zły. Gdy już byłam pewna tego i chciałam ułożyć jakiś plan pomocy znów mi groził. Dzwonił i coś w niego wchodziło a to ,ze mnie zgwałcą ,że mnie rozprują ,że moja siostra urodzi mięso a nie dziecko /a była wtedy w ciąży/. Chciałam zrobić wszystko byleby tylko im się nic nie stało. Modliłam się i prosiłam o pomoc. Wydarzenia potem potoczyły się same. Gdy po raz kolejny wszedł w niego demon zły i zaczął mi grozić po chwili weszła Ray

- Co się dzieje kim oni są Ray

- To ja ich przyprowadziłam...

Wtedy stało się dla mnie jasne ,że mam do czynienia z demonami. Ale on mi jeszcze nie dał spokoju. Dzwnym zrządzeniem losu przyciągnełam kolejną okultystkę do siebie ale wirtualnie. Nie będe opisywać szczegółów. Ale stało się tak ,że on się z nią związał  z nią mnie zdradził. Ona zresztą też mnie zdradziła. Jak to mówią swój do swego ciągnie. Potem oboje przeciwstawili się przeciwko mnie i on i ona. Nękali mnie telefonami. Zmieniłam numer. Próbowałam wrócić do Boga. Ale czulam się jak zdrajca ,brudna od grzechów niegodna jego miłości. Otworzyłam Biblię i poprosiłam o znak na drugi dzień jeśli mogę do niego wrócić. Natęspnego dnia smutna załamana szłam do biblioteki i spotkał mnie mój ewangelista ten sam ,który mnie naczał o Bogu. Powiedziałam mu wtedy tylko część prawdy ,że jestem nękana. Pomodliliśmy się razem. A ja uznałam jego spotkanie za znak ,że mogę wrócić do kościoła. Niestety po kontakcie ze złem został mi dar. Przez pewnien okres miałam sny prorocze dotyczące mojego życia. Śniły mi się wydarzenia jakie będą mieć miejsce następnego dnia. Nie było to nic fajnego bo się bałam ,że przyśni mi sie coś złego. Sny zaczeły się od tego ,że satanista namierzy mnie na jednym z czatów. I następnego dnia faktycznie z nim pisałam. Napisałam ,że wiem czym on się zajmowal naprawdę ,że jest złym człowiekiem i ,że się może nawrócić do Boga. W tym dniu czułam ich obecność w pokoju. Nie da się tego opisać byłam przestraszona. Ale w głowie słyszałam głos ;ZAUFAJ MI WKONCU. Otworzylam Biblię na słowach psalmu nie pamiętam którego ale było tam dużo o zaufaniu i poleganiu na Bogu. Płakałam i zaczełam się gorliwie modlić. Gdy skończyłam się modlić usłyszałam jakby ktoś sporych rozmiarów skakał mi do dachu /a mieszkam na poddaszu była to godzina późna cp wyklucza chodzenie tam czlowieka o tej porze/. Od tamtego czasu przestałam ich czuć. Nie mam z nimi żadnego kontaktu. Przez jakiś czas miewałam sny prorocze. Na wiosnę mialam ostatni. Obecnie co sabat chodzę do kościoła. Bóg udziela mi wielu błogosławieństw i pomaga na każdym kroku. O Sebastianie dowiedziałam się jedynie ,że ktoś faktycznie mu kiedyś zginął nie mógł pogodzić się ze stratą i usiłował się kontaktować ze zmarłą.Jego koleżanki jak Emilia i Karolina nigdy nie istniały. Duchy przewodniki obiecały mu ,że jeśli zabiję osobę ,która będzie go kochać to w jej miejsce i jej ciało powróci jego dawna ukochana. Cieszę się ,że Bóg uratował mi życie.Mało tego dowiedziałam się ,że mój ojciec sam kiedyś należał do koscioła adwentystów ale co dziwne zmienił się gdy przyszłam na świat wtedy spalił wszystkie książki z tego kościoła. Otrzymałam po nim dziedzictwo zła i chrześcijaństwa.

Ogromnie bym chciala powiedzieć Ci co myślę o Jezusie

Odkąd znalazłam w nim Przyjaciela tak wiernego i mocnego

Powiedziałabym Ci jak zmienił moje życie

Zrobił coś czego nikt inny nie mógł -nawet przyjaciel

Całe moje życie pełne było grzechu kiedy znalazł mnie Jezus

Całe moje życie było żałosne i pełne bałaganu

Jezus wypełnił je swoją siłą i otoczył mnie kochającym ramieniem

Pomógł stanąć na drodze ,którą powinnam iść

Nikt inny nigdy nie troszczył się o mnie jak Jezus

Nie ma przyjaciela tak miłego jak On

Nikt inny nie mógł zabrać grzechu i ciemności w jakiej trwałam

Mój Jezu Tobie naprawdę na mnie zależy

Stojąc gdzieś pośród cieni

Możesz znaleść Jezusa

On jedynie troszczy się i rozumie

Stojąc gdzieś pośród cieni możesz znaleść Jezusa

Poznasz go po śladach

gwoździ na dłoniach

/Piesn ze spiewnika Armii Zbawienia/

 

 


MOJA DROGA DO BOGA część III

Gdy człowiek poznaję Boga pragnię o nim opowiadać innym. Ja opowiadałam o nim swoim koleżankom pod koniec gimnazjum. Po prostu byłam z nimi na spacerze. Wtedy to miało miejsce pierwsze ''dziwne'' zdarzenie. Opowiadałam im o mojej religii o prawdzie biblijnej itp. Było ciemno. Nagle przed nami szła kobieta  w czarnym płaszczu. Ja nie zwracałam na nią uwagii. Krzykneła tylko : NIE WOLNO WAM MOWIC O BOGU mówiła to z pogardą i nienawiścią. Moje dwie koleżanki przed nią uklękneły. Naprawdę. Pytam co jest co sie wam stało ? - Ta kobieta miała coś w oczach...zabrakło nam sił coś nas zmusiło by się pokłonić. Sytuacja wydawała mi się zabawna pobiegłam w tatmtą stronę powinna być pare metrów za nami. Jej nie było. Wtedy pierwszy raz poczułam ,że to nie koniec na tym. Dziwne uczucie nie umiem go opisać. Gdy byłam w drugiej klasie liceum myślałam już o chrzcie w moim kościele. Byłam blisko Boga i byłam naprawdę szczęśliwa. Dokuczała mi tylko samotność. Nie byłam typem osoby lubiącej alkohol czy imprezy dlatego ludzie raczej mnie unikali i brali za dziwną przez wzgląd na to ,że chciałam rozmawiać na poważne tematy. Moja koleżanka z klasy Ania pewnego razu pochwaliła się ,że koresponduję sobie z osobami z całej Polski. Też tak chciałam. Ona wysłała je za mnie. Napisała o moich zainteresowaniach. Podpisała je tylko dziwnym pseudonimem Sol Angelica. Nie wiedziałam kto to. Dopiero po przeczytaniu jednej książki okazało się ,że to czarownica ,która uprawiała seks z diabłem oraz czarną magię...Jakie osoby do mnie napisały...Połowa listów była od osób przyznających się do uprawiania okultyzmu i kabały. Oczywiście takim nie odpisałam. Ostatni list dostałam po swoich 17 urodzinach. Był to list od chłopaka na końcu podał on numer telefonu. Ponieważ już wtedy słuchałam muzyki grunge i metalowej to moim ideałem był metal. On się takim okazał. Lubiałam z nim pisać. Od pisania i paru rozmów telefonicznych wyznaliśmy sobie miłość. A ja mająca romantyczne usposobienie czułąm ,że to ''ten jedyny'' na całe życie. Pisałam do niego listy codziennie. On do mnie też.  Szybko w listach jednak poprosił mnie o zdjęcie i kosmyk moich włosów.... Myślałam ,że to takie romantyczne ,.że chcę mój kosmyk. Ja jego zdjęcia nie chciałam. Jak mu mówiłam kocham jego wnętrze. Matka ostrzegała mnie przed osobą z tak daleka bo on mieszkał 420 km ode mnie. Jednak na tamten czas moje koleżanki miały chłopaków na odległość. Zapraszał mnie do siebie ja nie miałam pozwolenia matki. Rok później po 18 urodzinach nie widząc kolesia na oczy po prostu się spakowałam, uciekłam z domu i pojechałam do niego. Właściwie gdy weszłam do jego pokoju ogarneła mnie dziwna aura. Jego pokój był przepelniony smutkiem a ja zaczęłam płakać ot tak czując tą aurę. Sebastian bo tak miał na imię bardzo się interesował...czy jestem dziewicom. Na początku naszej znajomości nic dziwnego sie nie działo byliśmy jak inne pary. Jednak raz znalazłam u niego sztylet. Zapytałam po co mu. On powiedzial ,że dzięki niemu składa ofiary Szatanowi. Jakie to mi się wydawało śmieszne. Sebastian mówił ,że jest chory na serce i pomaga dzieciom w domu dziecka. Miałam go za bardzo dobrego człowieka. Gdy u niego byłam nazwał mnie ;perełkom; a tak nazywał mnie mój ojciec. Dziwne uczucie mnie wtedy ogarnelo i pierwsze podejrzenie ,że coś dziwnego się szykuję. Ta miłość oddalała mnie od Boga. Już tak się nie modliłam często do Bibli też coraz mniej sięgałam. Gdy miałam 19 lat i był to czerwiec siedziałam z Sebastianem w pokoju i on leżał obok mnie. Tylko ,że nagle jakby stracił przytomność. Myślałam ,że zasnął po lekach. Ale usłyszałam głos choć on nie poruszał ustami.

- Jestem tu

Pomyślałam śpi i gada przez sen ale znów to usłyszałam

- Jestem tu

- Gdzie jesteś ? myślałam ,że coś wyciągnę przez sen

- Jestem tu córeczko...

Na te słowa po prostu się przeraziłam i rozpłakałam. Waliłam w niego by się obudził. A gdy odzyskał świadomość opowiedziałam mu co słyszałam. Ale on to wyśmiał. Na drugi dzień to się powtórzyło. Postanowiłam pogadać z tym czymś.

- Jestem tu córeczko

- Jesteś demonem czego chcesz zostaw go w spokoju

- Nie bój się proszę...

- Demon !

Po chwili zwątpiłam w to co mówię zaczeło się ''słodzenie''

- Kocham Cię

To gdzie jesteś modlić się za Ciebie ?

- Jestem w bezpiecznym miejscu bedziesz z nim szczesliwa

Rozmowa sie skońzyla a ja ją perfidnie nagrałam na telefon. Dałam słuchać Sebastianowi. On udawał przestraszonego.

Gdy wróciłam do domu porozmawiałam o tym zdarzeniu z ewangelikiem  z mojego kościoła. Ale nie potraktowali tego co powiedziałam poważnie. Nikt nie wziął mnie na bok nie powiedział co może za tym stać. Dostałam książkę o demnach na odczep się. Taka była ich pomoc...Wyśmiali to i powiedzieli to uciekaj od tego chłopaka. I tak zaczełam brnąć w to dalej z wątpliwościami czy to ojciec czy demon...I to był dopiero początek mojego koszmaru.

 
1 , 2