| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze
Zakładki:
ARCHIWUM TAJEMNIC
LINKI ADS
PROMOCJE BANKOWE
Liczniki
,,Bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich List do Efezjan 6:12 kontakt: archiwumtajemnic@vp.pl
piątek, 08 czerwca 2018
PROPOZYCJE NIE DO ODRZUCENIA I

Propozycję nie do odrzucenia

 

Wracając do mojej mrocznej przeszłości chciałabym wspomnieć o tym jakich ludzi przez pewien okres przyciągałam do siebie pomimo tego ,że wróciłam do Boga. Kiedyś bardzo lubiłam sobie wchodzić na czaty i bynajmniej nie były to czaty religijne, bo najczęściej wchodziłam na muzyczne by o niczym duchowym nie myśleć. I zaczęłam sobie pisać z kilkoma osobami. Wymieniłam się z nimi nr gg bo fajnie nam się pisało. Po kilku dniach pisania okazało się ,że te osoby nie są ‘’normalne’’. Jedna z dziewczyn miała problem z narkotykami. Gdy zeszłyśmy na tematy religijne okazało się,że kiedyś była w sekcie. Nie chciała zdradzać szczegółów oczywiście jej nie wierzyłam ale na dowód pokazała mi swojego błoga na ,którym opisywała w krótkich notatkach wrażenia po egzorcyzmach.  Wyjawiła mi ,że nadal ma wstręt do Biblii i często w nocy odwiedza ją czarna postać. Nie chciała uznać autorytetu Boga. Atakowała moją naiwność w mój kościół. Chciała delikatnie nakierunkować mnie na swoje wierzenia ,że każdy może być bogiem. Po pewnym czasie pisania zaczeła do mnie pisać smsy ,że chcę się zabić ,że życie nie ma sensu…Aż musiałam zmienić nr telefonu bo zaczełam ją podejrzewać o karmienie się moją energią gdy szukała u mnie współczucia.

Następna osoba była również z tego czatu i to była kolejna dziewczyna. Pisałą ,że była zaangażowana w Nev Age,satanizm, czarną magię i wszystko co najgorsze rzekomo chciała się uwolnić. To kilka z jej wpisów z mojego archiwum;

MoNiQa (10-08-2008 22:38)

łatwo w to wpasc i zaprosic diabla do siebie gorzej z tym zerwac

(10-08-2008 22:38)

kiedy chcesz poznac to co nei jest ci dane..stac sie bogiem..to jest złe!!

(10-08-2008 22:38)

bo bóg jest niedosiegnięty niedościgniony

MoNiQa (10-08-2008 22:39)

przeciez to bzdura ,ze czlowiek moze byc jak Bóg

(10-08-2008 22:39)

człowiek ma swoje miejsce a zblizanie sie do boga to świetokradztwo

MoNiQa (10-08-2008 22:40)

tak jest

(10-08-2008 22:40)

wpływ na rzeczywistosć..posiadanie go...to zło..wiesz on mi mówił ze dał mi dar wpływu an rzeczywistość..i wierzyłam w to...mówił ze to wielka moc..że każdy człowiek jest bogiem

(10-08-2008 22:41)

a kościół nie chce aby tka było żeby lduzie sie uwolnili dlatego tego zabrania

(10-08-2008 22:41)

i trzyma w niewoli

(10-08-2008 22:43)

wiele umiałam...poszłam do niego w postaci astralnej..i dałam częsć swojego ja

MoNiQa (10-08-2008 22:44)

dalej masz te umiejetnosci

(10-08-2008 22:44)

najpierw on odpędzał demony ode mnie..potem ja sama to potrafiłam

MoNiQa (10-08-2008 22:44)

albo jakies glosy ?

(10-08-2008 22:44)

i akrmiłam sie ich energią...

(10-08-2008 22:45)

mogłabym je z siebie wydobyś..te umiejętności

PROPOZYCJE NIE DO ODRZUCENIA III

wpływ na rzeczywistosć..posiadanie go...to zło..wiesz on mi mówił ze dał mi dar wpływu an rzeczywistość..i wierzyłam w to...mówił ze to wielka moc..że każdy człowiek jest bogiem

(10-08-2008 22:41)

a kościół nie chce aby tka było żeby lduzie sie uwolnili dlatego tego zabrania

(10-08-2008 22:41)

i trzyma w niewoli

(10-08-2008 22:42)

mówił że razem mozemy osiagnąć wszystko

(10-08-2008 22:43)

ppołączylismy swoje dusze..

(10-08-2008 22:44)

najpierw on odpędzał demony ode mnie..potem ja sama to potrafiłam

(10-08-2008 22:44)

i akrmiłam sie ich energią...

MoNiQa (14-08-2008 23:26)

chodzi bys wstapiła na nową droge

MoNiQa (14-08-2008 23:26)

bys zaczeła żyć inaczej

(14-08-2008 23:26)

nalezy mi sie kara

(14-08-2008 23:26)

będe leżec krzyżem i sie modlić

(14-08-2008 23:27)

bóg dla mnei umarł a ja to zbeszcześciłam

(14-08-2008 23:28)

uniżył ie i wszedł w ludzkie ciało po czym pozwolił tak ie potraktować..chociaż mógł ich wszytkich zniszczyć

Bardzo chciała poznać ewangelika, egzorcyste. Gdy zdobyłam dla niej ten numer oczywiście przyszły groźby w stylu; ‘‘szmato masz przejebane już’’

(18-08-2008 22:29)

kiedys kiedy iedziałam w pokoju..przyzła do mnie moje opiekunka duchowa..anioł ..ale czułam pewien niepokój...wiez widziała ze toi za mną jaki facet..kurcze  iał takie trudne imię...z reszą nie ważne..zaczęłam z nim rozmawiać..powiedział z ekiedy kochaliśmy się..jeszcze rpzed tym życiem..że on nadal mnie kocha i chce zostać tu przy mnie..i chronić mnie..nie wierzyłam z początku ale potem się skłoniłam ku niemu..potem robił ie coraz bardziej zuchwaly..co noc przychodził i ...gwałcił mnie..tak było przez pewien czas..srozumiesz demon wymuszał na mnei seks

(18-08-2008 23:25)

to szatan jet moim panem i nie odda mnie

(18-08-2008 23:29)

cos mi mówi ze bóg jest kłamtwem

(18-08-2008 23:35)

ze zatan rpzegra..czuje że on jet panem

(18-08-2008 23:35)

a bóg podnóżkiem dla niego

(18-08-2008 23:35)

jak wszycy inni bogowie

MoNiQa (18-08-2008 23:35)

nikt nie jest sług Szatana

(18-08-2008 23:36)

PROPOZYCJE NIE DO ODRZUCENIA IV

patrz jak mu służę teraz

(18-08-2008 23:37)

czy ty służyz swemu bogu?

MoNiQa (18-08-2008 23:37)

tak

(18-08-2008 23:37)

jak to robisz?

MoNiQa (18-08-2008 23:37)

oddaje mu czesc zyje wedlug jego zasad

(18-08-2008 23:38)

on mówi ze cie zna że to jest w tobie

(18-08-2008 23:38)

nie oddał jezcze do końca

(18-08-2008 23:40)

nie chce wolnej woli

(18-08-2008 23:40)

bóg zotawia nas

(18-08-2008 23:40)

nie rpzyjmuje do siebie

MoNiQa (18-08-2008 23:40)

nie zostawia to my go zostawiamy

(18-08-2008 23:40)

wolna wola to zbytek

MoNiQa (18-08-2008 23:40)

a  oczekujemy cudu za nic

(18-08-2008 23:41)

bóg nie chce bymy byli szczęśliwi służąc mu

MoNiQa (18-08-2008 23:41)

oczywiscie ,ze chce

(18-08-2008 23:41)

on nie chce służby..wygania na

(18-08-2008 23:41)

bóg jet słaby

(18-08-2008 23:41)

nie pokona Pana

MoNiQa (18-08-2008 23:42)

JUŻ POKONAŁ SZATANA TERAZ TO KWESTIA CZASU AŻ WRÓCI JEZUS

(18-08-2008 23:42)

przestan niewdziecznico nie widzisz ile on ci dał

(18-08-2008 23:43)

bóg cie niszczy zatan wzmacnia

(18-08-2008 23:46)

ztana jet prawdziwym władca

(18-08-2008 23:50)

grzech czyni rozkosz

(18-08-2008 23:50)

umysłu i ducha

(18-08-2008 23:50)

panie przywołaj mnie do siebie

(18-08-2008 23:50)

PROPOZYCJE NIE DO ODRZUCENIA V

tak dlaczego tego nie powiesz

(18-08-2008 23:50)

nie zaznasz prawdziwego zczęcie

MoNiQa (18-08-2008 23:50)

mam wolac do Boga

MoNiQa (18-08-2008 23:51)

on wie kiedy na mnie pora

MoNiQa (18-08-2008 23:51)

przyjdzie

(18-08-2008 23:51)

bóg bóg...

MoNiQa (18-08-2008 23:51)

tak Bóg

(18-08-2008 23:51)

to ścierwo

(18-08-2008 23:51)

zaprzątaz obie nim głowę

(18-08-2008 23:52)

to Szatan pan mój jet we mnie

Niestety dziewczyna ta była tak zniewolona,że wycofała się z pomocy.

Kolejną osobą poznaną w tym okresie w tamtych dniach był chłopak o imieniu Piotr ,który zaszczytnie informował mnie ,że Szatan mnie wybrał i ,że powinnam się mu poddać. W tym roku założyłam sobie profil na jednym z portali towarzyskich i napisał do mnie chłopak wyznający neopoganizm był po inicjacji oddania swego życia Swarógowi i innym bogom Słowian. Był pełen nienawiści do mojej wiary i moich przekonań. Napisałam to bo osoby o podobnych przeżyciach jak ja powinny sobie uświadomić zagrożenie ,że Szatan wciąż będzie na nas zastawiał pułapki poprzez takich ludzi, którzy są pod jego wpływem by osłabić naszą wiarę i poddać ją w wątpliwość lub poprzez ludzi narzucających nam ideologię sprzeczne z Biblią lub jej nadinterpretacje/np. słowa Jezusa mają bardzo ukryte magiczne znaczenie/ Dziś nadal jestem atakowana propozycjami nie do odrzucenia poprzez ateistów czy innych wmawiających mi ,że moja wiara to bzdura. Po owocach poznacie ich. Są to ludzie często zamknięci, o perwersyjnych skłonnościach i o bardzo niskiej moralności. Pytam ,więc na co mam zamienić Jezusa ? Na poglądy człowieka ,który przeklina, piję i krzywdzi innych ?

PS; Musialam to wszystko podzielic bo sie nie zmiescilo w jednym...;P

PROPOZYCJE NIE DO ODRZUCENIA II

Nakreślając jej sytuacje była w związku z kimś kto nie pozwałal jej z tym zerwać.

MoNiQa (13-08-2008 23:46)

czekaj mam pytanie czy jak moglas podrozowac astralnie moglas np. jednoczesnie wykonywac inne czynnosci jednoczesnie np. dzwonic przez tel?

(13-08-2008 23:46)

tak

(13-08-2008 23:46)

bez problemu

(13-08-2008 23:46)

żyłam właściwie w dwóch światach

MoNiQa (13-08-2008 23:51)

zapytam a jakie nauki do tego prowadzily : kabała ,satanizm ?

(13-08-2008 23:53)

medytacja. u mnie w wyniku medytacji rozwinelo się wiele parapsychicznych zdolności w bardzo szybkim czasie

(13-08-2008 23:53)

w ogóle w wyniku samego myślenia o tym

(13-08-2008 23:58)

miałam w ogóle bardzo rozwiniete czakramy..głównie czakre korony co mi gwarantowało świetną łaćzność z astralem..byłam najlepsza własnie w podróżowaniu..niedościgniona..i czakre podstawy jeszcze na dodatek odwróconą..no i trzecie koo nad wyraz rozwinięte..super widzenie mimo wady wzroku energi i aury i duchów..wielu ludzi musi katorżniczo rpacować i trenowac aby osiagnąć to co ja miałam właściwie za darmo

MoNiQa (10-08-2008 0:10)

moglabys zacząć od tego kiedy to sie zaczeło?

(10-08-2008 0:10)

wiesz bo zajmowałam sie rozwojem duchowym

(10-08-2008 0:11)

on interesował się tym samym

(10-08-2008 0:13)

no i dalej mozesz sobie dopisać..on zajmował sie magią chaosu

(10-08-2008 22:33)

wiesz on mówi że jestem niegodna itd że poddaje sie niewoli ze kościół jest zły że to ukryty szatan ze księża to magicy..on w to wierzy

(10-08-2008 22:34)

mówi ze rozwój duchowy zbliża do boga i to jest logiczne a kośiół ludizom wmawia ze to złe..bo nie chce żeby lduzie sie rozwijali..zeby krasc ludziom dusze

MoNiQa (10-08-2008 22:38)

łatwo w to wpasc i zaprosic diabla do siebie gorzej z tym zerwac

(10-08-2008 22:38)

kiedy chcesz poznac to co nei jest ci dane..stac sie bogiem..to jest złe!!

(10-08-2008 22:38)

bo bóg jest niedosiegnięty niedościgniony

MoNiQa (10-08-2008 22:39)

przeciez to bzdura ,ze czlowiek moze byc jak Bóg

(10-08-2008 22:39)

człowiek ma swoje miejsce a zblizanie sie do boga to świetokradztwo

MoNiQa (10-08-2008 22:40)

tak jest

(10-08-2008 22:40)

POLEGAJ NA PANU

Wiele osób ma też mylne wyobrażenie o kościele zwłaszcza protestanckim. Z początku gdy się tam pojawiamy ludzie wydają nam się przyjaźni. Tak naprawdę chcą na nas zrobić dobre wrażenie byśmy zawitali tam pierwsi. Z czasem osoby w zborze zdobywają naszą sympatię i wydaję nam się ,że już stajemy się ''duchową rodziną'' i ,że zawsze możemy na nich liczyć...

Nie wiem jak jest w innych zborach ale ja nie polecam poleganiu na ludziach w zborze. Oto kilka moich doświadczeń z życia. Zaczełam tam przychodzić gdy miałam 15-16 lat. Poza podaniem ręki te osoby za bardzo nic ode mnie nie chciały. Chodziłam tam nawet dosyć regularnie przez jakiś czas. Ale czułam się jakby odizolowana. Nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Czułam się samotnie. Miałam masę problemów w tym okresie i jedna z osób w kościele mnie znała lepiej. Ale nikt nie zaoferował rozmowy. Nikt nie zapytał jak się masz ,co się dzieję itp. Przez jakiś czas bardzo myślalam o chrzcie znałam już wszystkie nauki i bardzo chciałam ale jakoś nikt mną nie był zainteresowany i nie poruszył tego tematu. Często tak bywa ,że po chwili duchowej euforii ona maleję i tak było ze mną. Przestałam tam chodzić regularnie. Z czasem jak niektórzy wiedzą z mojego bloga ze wcześniejszych wpisów poznałam kogoś potem on okazał się satanistą. I gdy rozmawiałam o nim z osobą z kościoła ona powiedziała tylko :Uciekaj od niego...bez dłuższego wykładu coś tam rzucone w żartach. Mimo ,że ją spotykałam później gdy trwalam w tym chorym związku ona nawet jak mówiła o Bogu to tematy nie takie ,które mi były na owy czas potrzebne bo co mnie obchodziła Unia Europejska a proroctwa gdy osoba ,którą kochałam była opętana...Do kościoła całkiem przestałam chodzić przez ten okres.Gdy już zerwałam z tym chłopakiem a on mnie prześladował i działo się wiele nadnaturalnych zjawisk w moim życiu chciałam się spotkać z jednym z ewangelistów ze zboru. Byłam wtedY przerażona i bardzo potrzebowałam duchowego wsparcia.Ta osoba oczywiście zapomniała...i szczerze pisząc mnie wystawiła. Gdy Bóg mnie wyratował i wskazał znów właściwą drogę poszłam do kościoła. Starszy zboru zapytał dlaczego Cię nie było. Opowiedziałam mu po krótce historię ale czułam ,że nie jest nią zbyt zainteresowany. Gdy ostatnio często rozmawiałam o chrzcie w lecie jeden pastor powiedział po prostu ,że ma urlop i nie ma czasu o tym rozmawiać !!! Gdy inny pastor zaczął słuchać mojej historii również miało to być powiązane ze chrztem po prostu w połowie mnie zignorowal i gdzieś sobie poszedł rozmawiać z kimś innym. Kolejna rozmowa ze starszym zboru o chrzcie była taka ,że powiedzial ale zanim chcesz wziąść chrzest musimy Cię poznać...Szlag mnie na to trafił bo ile razy sama tego chciałam oni nie wyrażali na to ochoty lub mnie lekceważyli. I ja pisząc tu całkiem szczerze tak się na tych osobach zawiodłam ,że nie chcę się już z nimi ''zapoznawać''. Wszystko zawdzięczam Bogu. Kolejną rzeczą jaka mnie tam dobija to intencje bardzo rażące o co się mamy modlić. Gdy osoba mówi ,że nie ma pięniędzy i mamy modlić się w jej intencji Tylko należy wspomnieć ,że nie ma pięniędzy na retaurację i drogie gadżety bo na brak chleba nigdy w życiu nie narzekała...Wracając do chrztu to ludzie często roszczą sobie prawo do oceny człowieka. Ten się nie zmienił nie widać owoców to nie damy mu chrztu...Tyle ,że w moim wypadku skąd oni mogą to wiedzieć co się zmieniło bo ja wiem ,że zmieniło się dużo ale z jakiej racji mam im się tłumaczyć z życia bo już nie zamierzam. Starszy zboru powiedział ,że starsze kobiety są jakby dla kościoła bezużyteczne bo nie chodzą od drzwi do drzwi...A ja myślę ,że nie ma prawa ich oceniać bo tylko Bóg zna nasze serca i każdy jest stworzony po coś innego. Co jeszcze złego zauważam to ,że jedna osoba się zwierza drugiej a ta potrafi ją obgadywać na spotkaniu związanym ze studiowaniem Biblii dla mnie to obraza Boga przebywanie w towarzystwie takich osób. I w ostatnią sobotę zostałam zaatakowana bo nie chciałam zostać na wspólnym posiłku. Poczułam się jakby mnie mieli za ''opętaną'' bo to bardzo niechrześcijańskie zachowanie. I warto wspomnieć ,że nagle chcą słuchać o moich doświadczeniach z Bogiem przypomnieli sobie o moim istnieniu...Ale i to nie jest szczere bo pytają mnie tylko ze wzgląd na mojego chłopaka. Gdy go nie było byli inni dla mnie.

Lepiej ufać Panu, Niż polegać na ludziach. Lepiej ufać Panu, Niż polegać na możnych. Wszystkie narody otoczyły mnie, Lecz wytępiłem je w imię Pana Otoczyły mnie, nawet osaczyły mnie, Lecz wytępiłem je w imię Pana. Opadły mnie jak pszczoły, Zgasły jak ogień z cierni, Bo wytępiłem je w imię Pana. Potrącili mnie, uderzyli, bym upadł, Ale Pan wspomógł mnie. Pan jest mocą i siłą moją, On stał się wybawicielem moim.

 

STRACONA NADZIEJA

Mam dylemat i to wielki. Kocham Boga pragne za nim iść pragne iść za Jezusem. Ale to co się dzieję w moim zborze to wielka jedna porażka. Nie piszę tu o wszystkich osobach w nim ale źle się tu czuję. Nie czuję jedności z nimi. Miałam wiele doświadczeń z Bogiem ale nikogo to nie obchodzi jak kiedyś pisałąm. Nie czuje w sercu ,że mogę się tu rozwijać. Czuję się stłamszona. Straciłam nadzieję ,że dadzą mi tu chrzest. Traktują mnie jak bym nie znała podstaw prawd biblijnych. I atmosfera jest taka ,że na samą myśl ,że mam tam iść robi mi się niedobrze...

Wiem ,że nie powinno tak być. Problem polega na tym ,że wierżę we wszelkie zasady jakie wierzył ten kościół ale choć formalnie do niego nie należałam to chcę odżyć w innej wspólnocie gdzie ludzie mam nadzieję są inni i nie będą mi dawać żadnych ''etykietek''. Ostatnio źle się czułam to zrobili z tego ,że chodzę tam zla i mam ochotę kogoś zabić. Byłam smutna i kręciło mi się w głowie.Smuci mnie to ,że nie mam chrztu...czuje się jak trup i człowiek martwy bo wierzę w działanie Ducha Świętego. Drażnią mnie takie komunikaty. Nie nawiązuje tu nici porozumienia z nikim...Nikt mnie nie rozumie...Nawet jak człowiek myśli o chrzcie to go lekceważą...

Bóg każe miłować bliźnich ale czy to znaczy ,że należy ze wszystkimi współpracować? Ludzie są różni nawet apostołowie czasem się spierali i rozchodzili w inne strony świata głosić ewangelię. I myślę nad przystąpieniem do innego zboru ale tu będzie konflikt bo nie będe mogła się zgodzić z ich doktrynami...bo u mnie w mieście nie ma takiego drugiego kościoła są inne wyznania protestanckie i nie wiem co robić. Co mi radzicie? Odchodząc gdzie indziej będę poniekąd żyć w zakłamaniu i się źle czuć jak będą głosić dla mnie ''inne'' prawdy...

Bardzo bym prosiła o modlitwy za tą sprawę bo naprawdę to nie jest fajne być tak samemu...

Tu jest miejsce utajenia
Jezus tu wygląda mnie
Zbliża się czas nawiedzenia
Tu codziennie schodzim się

Cóż to, cóż to Pana nie ma
Pan na pewno ukrył się
Wypatruję go oczyma
Nie ma Pana, nie ma nie

Cicho, cicho już przychodzę
I pociechę niosę ci
Twej nadziei nie zawiodę
Tylko szczerze ufaj mi

Pragnę umrzeć dla Jezusa
On mi śliczne niebo da
Nie usidli mnie pokusa
Jemu życie oddam ja

Płacz na ziemii bo tam w niebie
Nie ma bólu, nie łzy
Tam Pan Jezus przyjmie Ciebie
Tam gdzie wieczna radość brzmi






PRZECZUCIA PROROCZE

Kolejna rzecza o jakiej nie wiem co myśleć są przeczucia. Taka myśl ,która wydaję mi się absurdalna ale się sprawdza. Do tego dochodzą prorocze sny... Sny mam już rzadziej choć np. przed tsunami dwa tygodnie przed nim śniła mi się ta katastrofa dokładnie to pamiętam bo takich snów się nie zapomina. Przed Haiti śnił mi się wszechświat i uczucie śmierci nie była to moja śmierć ale innych ludzi czułam masę energii uchodzącej gdzieś do wszechświata. Był to niesamowity sen. Jeśli chodzi o przeczucia i tą ''myśl'' zdanie nie pochądzące ode mnie to nie wiem skąd to pochodzi. Przytoczę kilka przykładów z mojego życia

- myśl ,że mój chłopak mnie zdradzi i powiedziałam mu ,że wiem to iż tak się stanie i wiem ,że to nasze ostatnie spotkaniei powiedziałam mu z kim.../ o sataniste chodzi/ i się to sprawdziło

- gdy ostatni raz widziałam mojego dziadka jego oczy miały inny blask i coś mi mówiło on umrze i ta myśl mi długo towarzyszyła i tak się stało

- byłam w bibliotece i gdy wychodziłam z niej miałam przeczucie ,że ta kobieta umrze i gdy następny raz tam byłam dowiedziałam się ,że zmarła...

- wiedziałam dostałam myśl kiedy spotkam pewną osobę i kiedy się z nią zwiążę i to również mi się sprawdziło co oczywiście wtedy wydawało mi się  to absurdalne

- ostatnio czułam,że przez pewną osobę coś mi się w życiu rozwali uczucie to mnie niepokoiło i nawet miałam na myśli przez kogo...i oczywiście się sprawdziło

I póki nie mam chrztu nie mogę czuć się czysta. Ale oczywiście mój kościół tego nie rozumie ,że ktoś potrzebuję chrztu...Modliłam się oczywiście ,że jeśli to nie pochodzi od Boga niech zniknie ale nie znika...

 

 

środa, 02 września 2009
MOJA DROGA DO BOGA część IV

Czytałam te książki o demonach co ją dostałam ale opis tego nie pasował do tego co mieściło się w książce. Były tam opisy wulgaryzmów wypowiadanych przez demony niczego o podawaniu się za zmarłych nie trafiłam. Przez jakiś czas takie zdarzenia się nie powtarzały. Myślałam ,że to jednorazowe i ,że to nigdy się nie powtórzy. Sebastian często opowiadał mi o swoich dwóch koleżankach Emilii i Karolinie. Pewnego dnia zadzwonił i powiedział ,że Emilia zginęła w wypadku samochodowym. Był tym bardzo załamany płakał mi do słuchawki. Ja też to przeżywałam nie moglam być z nim tam bo dzieliło nas pół Polski. Po jakimś czasie paru miesiącach powiedział ,że jego druga koleżanka Karolina ciężko zachorowała i jest umierająca w szpitalu. Gdy tak z nim rozmawiałam przez telefon /gadaliśmy godzinami/ jego głos się zmienił. Usłyszałam głos dziewczyny...Ledwo usłyszałam

- To ja Karolina chcialam sie pożegnać kocham go dziekuje mu za wszystko bedziesz z nim szczesliwa

Zamurowało mnie dreszcz przeszedł mi po plecach...

- Kim on jest ?

- Jest naszym posłańcem...

Tyle się dowiedziałam z rozmowy byłam w szoku.Oczywiscie na drugi dzien dowiedziałam się,że Karolina zmarła. A potem zaczełam go wypytywać. Długo zwlekał z odpowiedzią. Delikatnie naprowadzał mnie na ''prawdziwą wiarę''. Wysyłal wiele tekstów na maila między innymi dotyczących drzewa życia i śmierci /wtedy nie wiedziałam ,że to związane z okultyzmem byłam zielona.../ opisywał coś o Kabale. Czułam się wyróżniona tak jakby mi miała naprawdę być objawiona wielka tajemnica wszechświata. Pojechałam do niego. Długo naprawde nic się nie działo. Raz jedliśmy pizze i nagle oczy mu się przewróciły. Wzrok zmienił ,zaczął syczeć i wić się po podłodze. Twarz zmieniła się nie do poznania. Byłam przerażona. On jest opętany...Modliłam się do Boga o pomoc. To coś wstało doskonale panowało nad jego ciałem. Złapał mnie a choć ja uderzałam z całej siły to on nie czuł żadnego bólu.

- Dziwko chcę poczuć dziś smak kobiety i syk a potem słowa po francusku ,anigielsku i aramejsku lub hebrajsku.

Próbowałam się wyrwać jakoś przez chwilę osłabł.

Wystraszona zamknełam się w łazience. Jego ojciec dziwnym trafem wpadł jakby w sen i naprawde nie wiedział co się tam dzieję. Próbował ją otworzyć. Modliłam się i czułam ,że to naprawdę koniec. Przed oczami staneło mi życie. Wybacz mi Boże myślałam. On stanoł przedemną i usiadł.

- Bóg się w Tobie zakochał wybrał Cię nie bój się tylko ucałuj mnie w rękę i pokłoń się

Czułam ,że to naprawdę ,naprawdę jakaś wielka ciemna moc. Ale w tej chwili dostałam jakieś siły, wiary

- Możesz mnie zabić Panu Bogu i tylko jemu pokłon oddawać będziesz nie pokłonię się przed Tobą demonie

To coś się zaśmiało. Zamyśliło. Poczułam przez chwilę ulgę na zakończenie usłyszałam słowa

- Zdałaś test...

A potem była furia gdy Sebastian odzyskał świadomość. Opowiadałam mu ,że wiem ,ze jest opętany ,że mam tego dość i wracam do domu. Ale wtedy strategia zła się zmieniła. Znów coś w niego weszło i mnie zaczeło obrażać ale po chwili twarz mu się zmieniła jego wzrok wydawał się dobry i niegroźny.

- Witaj Monika juz sie nie bój część

To wszystko były to słowa kobiece a przemawiały przez niego. Chciałam znać prawdę. I zaczeło się moje oświecanie. Podał się za anioła obserwatora rozwoju ludzkości. Powiedział ,że złe demony owszem w niego wchodzą i to ciało ale on walczy w umyśle i je wygania. A głos kobiecy to była jego siostra Ray i ona też od dziś będzie mnie bronić. I ja mu uwierzyłam.

Potem zaczeło się oświecanie mojego umysły i opowiadanie naprawdę różnych bzdur  o czym napiszę osobno. To wszystko tak mi się spodobało ,że sama go prosiłam by pogadać z jakimś aniołem. Gdy wchodziła w niego Ray wydawała sie słodka dosłownie jak małe dziecko. Mówiła mi dużo o miłości. Ale pragneła mnie też...Panowała doskonale nad jego ciałem a ja czasem ulegałam i całowałam się z nią gdy była w jego ciele. Wtedy też myślę nastąpiła degradacja mojej seksualności bo coraz częściej zaczęłam myśleć o kobietach. Rozmów z nią było wiele bo choć dla wielu osób może to się wydać śmieszne on dzwonił do mnie ale po chwili ona w niego wchodziła. Wogóle nie myślałam wtedy o Bogu. Czułam nawet żal ,że tyle czasu straciłam nad czytaniem Biblii. Wiele razy wchodziły w niego złe demony. Miałam wtedy wątpliwości i przypominał mi się tekst ,że aniły ciemności podszywają się pod anioły światłości. Raz naprawdę leżałam na ziemii i nie mogłam się wyrwać. Wtedy to przypomniały mi się wszystkie modlitwy jeszcze z kościoła katolickiego. Ale po kilku minutach strachu wchodziła Ray i już się nie bałam. Sebastian uświadomił mnie ,że można nawiązywać kontakt ze zmarłymi i rozmawialam z jego zmarłą koleżanką Emilią. Oczywiście ona podkreślała jaki on wspaniały. Mieszkaliśmy 420 km od siebie a on często mnie naciskał ,ze powinnam już z nim zamieszkać . Nie chciałam tego. Wtedy zaczął się szantaż.

Potrafił dzwonić mówić mi w co jestem ubrana co robiłam. Zabronił mi kontaktów z ewangelistami z kościoła z kolegami i koleżankami. Powiedział ,że jeśli go zostawię on ich będzie zabijał. Modlilam się często do Boga by wkońcu mi objawil prawdę kim on jest. Szantaże i manipulacja moimi uczuciami powtarzała się coraz częściej. Raz przyśnił mi się anioł ,który wyraźnie mi powiedział ,że on jest opętany jest w nim wiele złego i mam od niego uciekać. Ale czy ja posłuchalam. Wierzyłam ,że sama uporam się jakoś z demonami i ,że będziemy jeszcze szczęśliwi. Nie mogłam uwierzyć ,że Ray to jakiś demon. A potem z każdym dniem odkrywałam ,że on jest zły. Gdy już byłam pewna tego i chciałam ułożyć jakiś plan pomocy znów mi groził. Dzwonił i coś w niego wchodziło a to ,ze mnie zgwałcą ,że mnie rozprują ,że moja siostra urodzi mięso a nie dziecko /a była wtedy w ciąży/. Chciałam zrobić wszystko byleby tylko im się nic nie stało. Modliłam się i prosiłam o pomoc. Wydarzenia potem potoczyły się same. Gdy po raz kolejny wszedł w niego demon zły i zaczął mi grozić po chwili weszła Ray

- Co się dzieje kim oni są Ray

- To ja ich przyprowadziłam...

Wtedy stało się dla mnie jasne ,że mam do czynienia z demonami. Ale on mi jeszcze nie dał spokoju. Dzwnym zrządzeniem losu przyciągnełam kolejną okultystkę do siebie ale wirtualnie. Nie będe opisywać szczegółów. Ale stało się tak ,że on się z nią związał  z nią mnie zdradził. Ona zresztą też mnie zdradziła. Jak to mówią swój do swego ciągnie. Potem oboje przeciwstawili się przeciwko mnie i on i ona. Nękali mnie telefonami. Zmieniłam numer. Próbowałam wrócić do Boga. Ale czulam się jak zdrajca ,brudna od grzechów niegodna jego miłości. Otworzyłam Biblię i poprosiłam o znak na drugi dzień jeśli mogę do niego wrócić. Natęspnego dnia smutna załamana szłam do biblioteki i spotkał mnie mój ewangelista ten sam ,który mnie naczał o Bogu. Powiedziałam mu wtedy tylko część prawdy ,że jestem nękana. Pomodliliśmy się razem. A ja uznałam jego spotkanie za znak ,że mogę wrócić do kościoła. Niestety po kontakcie ze złem został mi dar. Przez pewnien okres miałam sny prorocze dotyczące mojego życia. Śniły mi się wydarzenia jakie będą mieć miejsce następnego dnia. Nie było to nic fajnego bo się bałam ,że przyśni mi sie coś złego. Sny zaczeły się od tego ,że satanista namierzy mnie na jednym z czatów. I następnego dnia faktycznie z nim pisałam. Napisałam ,że wiem czym on się zajmowal naprawdę ,że jest złym człowiekiem i ,że się może nawrócić do Boga. W tym dniu czułam ich obecność w pokoju. Nie da się tego opisać byłam przestraszona. Ale w głowie słyszałam głos ;ZAUFAJ MI WKONCU. Otworzylam Biblię na słowach psalmu nie pamiętam którego ale było tam dużo o zaufaniu i poleganiu na Bogu. Płakałam i zaczełam się gorliwie modlić. Gdy skończyłam się modlić usłyszałam jakby ktoś sporych rozmiarów skakał mi do dachu /a mieszkam na poddaszu była to godzina późna cp wyklucza chodzenie tam czlowieka o tej porze/. Od tamtego czasu przestałam ich czuć. Nie mam z nimi żadnego kontaktu. Przez jakiś czas miewałam sny prorocze. Na wiosnę mialam ostatni. Obecnie co sabat chodzę do kościoła. Bóg udziela mi wielu błogosławieństw i pomaga na każdym kroku. O Sebastianie dowiedziałam się jedynie ,że ktoś faktycznie mu kiedyś zginął nie mógł pogodzić się ze stratą i usiłował się kontaktować ze zmarłą.Jego koleżanki jak Emilia i Karolina nigdy nie istniały. Duchy przewodniki obiecały mu ,że jeśli zabiję osobę ,która będzie go kochać to w jej miejsce i jej ciało powróci jego dawna ukochana. Cieszę się ,że Bóg uratował mi życie.Mało tego dowiedziałam się ,że mój ojciec sam kiedyś należał do koscioła adwentystów ale co dziwne zmienił się gdy przyszłam na świat wtedy spalił wszystkie książki z tego kościoła. Otrzymałam po nim dziedzictwo zła i chrześcijaństwa.

Ogromnie bym chciala powiedzieć Ci co myślę o Jezusie

Odkąd znalazłam w nim Przyjaciela tak wiernego i mocnego

Powiedziałabym Ci jak zmienił moje życie

Zrobił coś czego nikt inny nie mógł -nawet przyjaciel

Całe moje życie pełne było grzechu kiedy znalazł mnie Jezus

Całe moje życie było żałosne i pełne bałaganu

Jezus wypełnił je swoją siłą i otoczył mnie kochającym ramieniem

Pomógł stanąć na drodze ,którą powinnam iść

Nikt inny nigdy nie troszczył się o mnie jak Jezus

Nie ma przyjaciela tak miłego jak On

Nikt inny nie mógł zabrać grzechu i ciemności w jakiej trwałam

Mój Jezu Tobie naprawdę na mnie zależy

Stojąc gdzieś pośród cieni

Możesz znaleść Jezusa

On jedynie troszczy się i rozumie

Stojąc gdzieś pośród cieni możesz znaleść Jezusa

Poznasz go po śladach

gwoździ na dłoniach

/Piesn ze spiewnika Armii Zbawienia/

 

 


MOJA DROGA DO BOGA część III

Gdy człowiek poznaję Boga pragnię o nim opowiadać innym. Ja opowiadałam o nim swoim koleżankom pod koniec gimnazjum. Po prostu byłam z nimi na spacerze. Wtedy to miało miejsce pierwsze ''dziwne'' zdarzenie. Opowiadałam im o mojej religii o prawdzie biblijnej itp. Było ciemno. Nagle przed nami szła kobieta  w czarnym płaszczu. Ja nie zwracałam na nią uwagii. Krzykneła tylko : NIE WOLNO WAM MOWIC O BOGU mówiła to z pogardą i nienawiścią. Moje dwie koleżanki przed nią uklękneły. Naprawdę. Pytam co jest co sie wam stało ? - Ta kobieta miała coś w oczach...zabrakło nam sił coś nas zmusiło by się pokłonić. Sytuacja wydawała mi się zabawna pobiegłam w tatmtą stronę powinna być pare metrów za nami. Jej nie było. Wtedy pierwszy raz poczułam ,że to nie koniec na tym. Dziwne uczucie nie umiem go opisać. Gdy byłam w drugiej klasie liceum myślałam już o chrzcie w moim kościele. Byłam blisko Boga i byłam naprawdę szczęśliwa. Dokuczała mi tylko samotność. Nie byłam typem osoby lubiącej alkohol czy imprezy dlatego ludzie raczej mnie unikali i brali za dziwną przez wzgląd na to ,że chciałam rozmawiać na poważne tematy. Moja koleżanka z klasy Ania pewnego razu pochwaliła się ,że koresponduję sobie z osobami z całej Polski. Też tak chciałam. Ona wysłała je za mnie. Napisała o moich zainteresowaniach. Podpisała je tylko dziwnym pseudonimem Sol Angelica. Nie wiedziałam kto to. Dopiero po przeczytaniu jednej książki okazało się ,że to czarownica ,która uprawiała seks z diabłem oraz czarną magię...Jakie osoby do mnie napisały...Połowa listów była od osób przyznających się do uprawiania okultyzmu i kabały. Oczywiście takim nie odpisałam. Ostatni list dostałam po swoich 17 urodzinach. Był to list od chłopaka na końcu podał on numer telefonu. Ponieważ już wtedy słuchałam muzyki grunge i metalowej to moim ideałem był metal. On się takim okazał. Lubiałam z nim pisać. Od pisania i paru rozmów telefonicznych wyznaliśmy sobie miłość. A ja mająca romantyczne usposobienie czułąm ,że to ''ten jedyny'' na całe życie. Pisałam do niego listy codziennie. On do mnie też.  Szybko w listach jednak poprosił mnie o zdjęcie i kosmyk moich włosów.... Myślałam ,że to takie romantyczne ,.że chcę mój kosmyk. Ja jego zdjęcia nie chciałam. Jak mu mówiłam kocham jego wnętrze. Matka ostrzegała mnie przed osobą z tak daleka bo on mieszkał 420 km ode mnie. Jednak na tamten czas moje koleżanki miały chłopaków na odległość. Zapraszał mnie do siebie ja nie miałam pozwolenia matki. Rok później po 18 urodzinach nie widząc kolesia na oczy po prostu się spakowałam, uciekłam z domu i pojechałam do niego. Właściwie gdy weszłam do jego pokoju ogarneła mnie dziwna aura. Jego pokój był przepelniony smutkiem a ja zaczęłam płakać ot tak czując tą aurę. Sebastian bo tak miał na imię bardzo się interesował...czy jestem dziewicom. Na początku naszej znajomości nic dziwnego sie nie działo byliśmy jak inne pary. Jednak raz znalazłam u niego sztylet. Zapytałam po co mu. On powiedzial ,że dzięki niemu składa ofiary Szatanowi. Jakie to mi się wydawało śmieszne. Sebastian mówił ,że jest chory na serce i pomaga dzieciom w domu dziecka. Miałam go za bardzo dobrego człowieka. Gdy u niego byłam nazwał mnie ;perełkom; a tak nazywał mnie mój ojciec. Dziwne uczucie mnie wtedy ogarnelo i pierwsze podejrzenie ,że coś dziwnego się szykuję. Ta miłość oddalała mnie od Boga. Już tak się nie modliłam często do Bibli też coraz mniej sięgałam. Gdy miałam 19 lat i był to czerwiec siedziałam z Sebastianem w pokoju i on leżał obok mnie. Tylko ,że nagle jakby stracił przytomność. Myślałam ,że zasnął po lekach. Ale usłyszałam głos choć on nie poruszał ustami.

- Jestem tu

Pomyślałam śpi i gada przez sen ale znów to usłyszałam

- Jestem tu

- Gdzie jesteś ? myślałam ,że coś wyciągnę przez sen

- Jestem tu córeczko...

Na te słowa po prostu się przeraziłam i rozpłakałam. Waliłam w niego by się obudził. A gdy odzyskał świadomość opowiedziałam mu co słyszałam. Ale on to wyśmiał. Na drugi dzień to się powtórzyło. Postanowiłam pogadać z tym czymś.

- Jestem tu córeczko

- Jesteś demonem czego chcesz zostaw go w spokoju

- Nie bój się proszę...

- Demon !

Po chwili zwątpiłam w to co mówię zaczeło się ''słodzenie''

- Kocham Cię

To gdzie jesteś modlić się za Ciebie ?

- Jestem w bezpiecznym miejscu bedziesz z nim szczesliwa

Rozmowa sie skońzyla a ja ją perfidnie nagrałam na telefon. Dałam słuchać Sebastianowi. On udawał przestraszonego.

Gdy wróciłam do domu porozmawiałam o tym zdarzeniu z ewangelikiem  z mojego kościoła. Ale nie potraktowali tego co powiedziałam poważnie. Nikt nie wziął mnie na bok nie powiedział co może za tym stać. Dostałam książkę o demnach na odczep się. Taka była ich pomoc...Wyśmiali to i powiedzieli to uciekaj od tego chłopaka. I tak zaczełam brnąć w to dalej z wątpliwościami czy to ojciec czy demon...I to był dopiero początek mojego koszmaru.

 
1 , 2