| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
O autorze
Zakładki:
ARCHIWUM TAJEMNIC
LINKI ADS
PROMOCJE BANKOWE
Liczniki
,,Bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich List do Efezjan 6:12 kontakt: archiwumtajemnic@vp.pl
środa, 02 września 2009
MOJA DROGA DO BOGA część IV

Czytałam te książki o demonach co ją dostałam ale opis tego nie pasował do tego co mieściło się w książce. Były tam opisy wulgaryzmów wypowiadanych przez demony niczego o podawaniu się za zmarłych nie trafiłam. Przez jakiś czas takie zdarzenia się nie powtarzały. Myślałam ,że to jednorazowe i ,że to nigdy się nie powtórzy. Sebastian często opowiadał mi o swoich dwóch koleżankach Emilii i Karolinie. Pewnego dnia zadzwonił i powiedział ,że Emilia zginęła w wypadku samochodowym. Był tym bardzo załamany płakał mi do słuchawki. Ja też to przeżywałam nie moglam być z nim tam bo dzieliło nas pół Polski. Po jakimś czasie paru miesiącach powiedział ,że jego druga koleżanka Karolina ciężko zachorowała i jest umierająca w szpitalu. Gdy tak z nim rozmawiałam przez telefon /gadaliśmy godzinami/ jego głos się zmienił. Usłyszałam głos dziewczyny...Ledwo usłyszałam

- To ja Karolina chcialam sie pożegnać kocham go dziekuje mu za wszystko bedziesz z nim szczesliwa

Zamurowało mnie dreszcz przeszedł mi po plecach...

- Kim on jest ?

- Jest naszym posłańcem...

Tyle się dowiedziałam z rozmowy byłam w szoku.Oczywiscie na drugi dzien dowiedziałam się,że Karolina zmarła. A potem zaczełam go wypytywać. Długo zwlekał z odpowiedzią. Delikatnie naprowadzał mnie na ''prawdziwą wiarę''. Wysyłal wiele tekstów na maila między innymi dotyczących drzewa życia i śmierci /wtedy nie wiedziałam ,że to związane z okultyzmem byłam zielona.../ opisywał coś o Kabale. Czułam się wyróżniona tak jakby mi miała naprawdę być objawiona wielka tajemnica wszechświata. Pojechałam do niego. Długo naprawde nic się nie działo. Raz jedliśmy pizze i nagle oczy mu się przewróciły. Wzrok zmienił ,zaczął syczeć i wić się po podłodze. Twarz zmieniła się nie do poznania. Byłam przerażona. On jest opętany...Modliłam się do Boga o pomoc. To coś wstało doskonale panowało nad jego ciałem. Złapał mnie a choć ja uderzałam z całej siły to on nie czuł żadnego bólu.

- Dziwko chcę poczuć dziś smak kobiety i syk a potem słowa po francusku ,anigielsku i aramejsku lub hebrajsku.

Próbowałam się wyrwać jakoś przez chwilę osłabł.

Wystraszona zamknełam się w łazience. Jego ojciec dziwnym trafem wpadł jakby w sen i naprawde nie wiedział co się tam dzieję. Próbował ją otworzyć. Modliłam się i czułam ,że to naprawdę koniec. Przed oczami staneło mi życie. Wybacz mi Boże myślałam. On stanoł przedemną i usiadł.

- Bóg się w Tobie zakochał wybrał Cię nie bój się tylko ucałuj mnie w rękę i pokłoń się

Czułam ,że to naprawdę ,naprawdę jakaś wielka ciemna moc. Ale w tej chwili dostałam jakieś siły, wiary

- Możesz mnie zabić Panu Bogu i tylko jemu pokłon oddawać będziesz nie pokłonię się przed Tobą demonie

To coś się zaśmiało. Zamyśliło. Poczułam przez chwilę ulgę na zakończenie usłyszałam słowa

- Zdałaś test...

A potem była furia gdy Sebastian odzyskał świadomość. Opowiadałam mu ,że wiem ,ze jest opętany ,że mam tego dość i wracam do domu. Ale wtedy strategia zła się zmieniła. Znów coś w niego weszło i mnie zaczeło obrażać ale po chwili twarz mu się zmieniła jego wzrok wydawał się dobry i niegroźny.

- Witaj Monika juz sie nie bój część

To wszystko były to słowa kobiece a przemawiały przez niego. Chciałam znać prawdę. I zaczeło się moje oświecanie. Podał się za anioła obserwatora rozwoju ludzkości. Powiedział ,że złe demony owszem w niego wchodzą i to ciało ale on walczy w umyśle i je wygania. A głos kobiecy to była jego siostra Ray i ona też od dziś będzie mnie bronić. I ja mu uwierzyłam.

Potem zaczeło się oświecanie mojego umysły i opowiadanie naprawdę różnych bzdur  o czym napiszę osobno. To wszystko tak mi się spodobało ,że sama go prosiłam by pogadać z jakimś aniołem. Gdy wchodziła w niego Ray wydawała sie słodka dosłownie jak małe dziecko. Mówiła mi dużo o miłości. Ale pragneła mnie też...Panowała doskonale nad jego ciałem a ja czasem ulegałam i całowałam się z nią gdy była w jego ciele. Wtedy też myślę nastąpiła degradacja mojej seksualności bo coraz częściej zaczęłam myśleć o kobietach. Rozmów z nią było wiele bo choć dla wielu osób może to się wydać śmieszne on dzwonił do mnie ale po chwili ona w niego wchodziła. Wogóle nie myślałam wtedy o Bogu. Czułam nawet żal ,że tyle czasu straciłam nad czytaniem Biblii. Wiele razy wchodziły w niego złe demony. Miałam wtedy wątpliwości i przypominał mi się tekst ,że aniły ciemności podszywają się pod anioły światłości. Raz naprawdę leżałam na ziemii i nie mogłam się wyrwać. Wtedy to przypomniały mi się wszystkie modlitwy jeszcze z kościoła katolickiego. Ale po kilku minutach strachu wchodziła Ray i już się nie bałam. Sebastian uświadomił mnie ,że można nawiązywać kontakt ze zmarłymi i rozmawialam z jego zmarłą koleżanką Emilią. Oczywiście ona podkreślała jaki on wspaniały. Mieszkaliśmy 420 km od siebie a on często mnie naciskał ,ze powinnam już z nim zamieszkać . Nie chciałam tego. Wtedy zaczął się szantaż.

Potrafił dzwonić mówić mi w co jestem ubrana co robiłam. Zabronił mi kontaktów z ewangelistami z kościoła z kolegami i koleżankami. Powiedział ,że jeśli go zostawię on ich będzie zabijał. Modlilam się często do Boga by wkońcu mi objawil prawdę kim on jest. Szantaże i manipulacja moimi uczuciami powtarzała się coraz częściej. Raz przyśnił mi się anioł ,który wyraźnie mi powiedział ,że on jest opętany jest w nim wiele złego i mam od niego uciekać. Ale czy ja posłuchalam. Wierzyłam ,że sama uporam się jakoś z demonami i ,że będziemy jeszcze szczęśliwi. Nie mogłam uwierzyć ,że Ray to jakiś demon. A potem z każdym dniem odkrywałam ,że on jest zły. Gdy już byłam pewna tego i chciałam ułożyć jakiś plan pomocy znów mi groził. Dzwonił i coś w niego wchodziło a to ,ze mnie zgwałcą ,że mnie rozprują ,że moja siostra urodzi mięso a nie dziecko /a była wtedy w ciąży/. Chciałam zrobić wszystko byleby tylko im się nic nie stało. Modliłam się i prosiłam o pomoc. Wydarzenia potem potoczyły się same. Gdy po raz kolejny wszedł w niego demon zły i zaczął mi grozić po chwili weszła Ray

- Co się dzieje kim oni są Ray

- To ja ich przyprowadziłam...

Wtedy stało się dla mnie jasne ,że mam do czynienia z demonami. Ale on mi jeszcze nie dał spokoju. Dzwnym zrządzeniem losu przyciągnełam kolejną okultystkę do siebie ale wirtualnie. Nie będe opisywać szczegółów. Ale stało się tak ,że on się z nią związał  z nią mnie zdradził. Ona zresztą też mnie zdradziła. Jak to mówią swój do swego ciągnie. Potem oboje przeciwstawili się przeciwko mnie i on i ona. Nękali mnie telefonami. Zmieniłam numer. Próbowałam wrócić do Boga. Ale czulam się jak zdrajca ,brudna od grzechów niegodna jego miłości. Otworzyłam Biblię i poprosiłam o znak na drugi dzień jeśli mogę do niego wrócić. Natęspnego dnia smutna załamana szłam do biblioteki i spotkał mnie mój ewangelista ten sam ,który mnie naczał o Bogu. Powiedziałam mu wtedy tylko część prawdy ,że jestem nękana. Pomodliliśmy się razem. A ja uznałam jego spotkanie za znak ,że mogę wrócić do kościoła. Niestety po kontakcie ze złem został mi dar. Przez pewnien okres miałam sny prorocze dotyczące mojego życia. Śniły mi się wydarzenia jakie będą mieć miejsce następnego dnia. Nie było to nic fajnego bo się bałam ,że przyśni mi sie coś złego. Sny zaczeły się od tego ,że satanista namierzy mnie na jednym z czatów. I następnego dnia faktycznie z nim pisałam. Napisałam ,że wiem czym on się zajmowal naprawdę ,że jest złym człowiekiem i ,że się może nawrócić do Boga. W tym dniu czułam ich obecność w pokoju. Nie da się tego opisać byłam przestraszona. Ale w głowie słyszałam głos ;ZAUFAJ MI WKONCU. Otworzylam Biblię na słowach psalmu nie pamiętam którego ale było tam dużo o zaufaniu i poleganiu na Bogu. Płakałam i zaczełam się gorliwie modlić. Gdy skończyłam się modlić usłyszałam jakby ktoś sporych rozmiarów skakał mi do dachu /a mieszkam na poddaszu była to godzina późna cp wyklucza chodzenie tam czlowieka o tej porze/. Od tamtego czasu przestałam ich czuć. Nie mam z nimi żadnego kontaktu. Przez jakiś czas miewałam sny prorocze. Na wiosnę mialam ostatni. Obecnie co sabat chodzę do kościoła. Bóg udziela mi wielu błogosławieństw i pomaga na każdym kroku. O Sebastianie dowiedziałam się jedynie ,że ktoś faktycznie mu kiedyś zginął nie mógł pogodzić się ze stratą i usiłował się kontaktować ze zmarłą.Jego koleżanki jak Emilia i Karolina nigdy nie istniały. Duchy przewodniki obiecały mu ,że jeśli zabiję osobę ,która będzie go kochać to w jej miejsce i jej ciało powróci jego dawna ukochana. Cieszę się ,że Bóg uratował mi życie.Mało tego dowiedziałam się ,że mój ojciec sam kiedyś należał do koscioła adwentystów ale co dziwne zmienił się gdy przyszłam na świat wtedy spalił wszystkie książki z tego kościoła. Otrzymałam po nim dziedzictwo zła i chrześcijaństwa.

Ogromnie bym chciala powiedzieć Ci co myślę o Jezusie

Odkąd znalazłam w nim Przyjaciela tak wiernego i mocnego

Powiedziałabym Ci jak zmienił moje życie

Zrobił coś czego nikt inny nie mógł -nawet przyjaciel

Całe moje życie pełne było grzechu kiedy znalazł mnie Jezus

Całe moje życie było żałosne i pełne bałaganu

Jezus wypełnił je swoją siłą i otoczył mnie kochającym ramieniem

Pomógł stanąć na drodze ,którą powinnam iść

Nikt inny nigdy nie troszczył się o mnie jak Jezus

Nie ma przyjaciela tak miłego jak On

Nikt inny nie mógł zabrać grzechu i ciemności w jakiej trwałam

Mój Jezu Tobie naprawdę na mnie zależy

Stojąc gdzieś pośród cieni

Możesz znaleść Jezusa

On jedynie troszczy się i rozumie

Stojąc gdzieś pośród cieni możesz znaleść Jezusa

Poznasz go po śladach

gwoździ na dłoniach

/Piesn ze spiewnika Armii Zbawienia/

 

 


MOJA DROGA DO BOGA część III

Gdy człowiek poznaję Boga pragnię o nim opowiadać innym. Ja opowiadałam o nim swoim koleżankom pod koniec gimnazjum. Po prostu byłam z nimi na spacerze. Wtedy to miało miejsce pierwsze ''dziwne'' zdarzenie. Opowiadałam im o mojej religii o prawdzie biblijnej itp. Było ciemno. Nagle przed nami szła kobieta  w czarnym płaszczu. Ja nie zwracałam na nią uwagii. Krzykneła tylko : NIE WOLNO WAM MOWIC O BOGU mówiła to z pogardą i nienawiścią. Moje dwie koleżanki przed nią uklękneły. Naprawdę. Pytam co jest co sie wam stało ? - Ta kobieta miała coś w oczach...zabrakło nam sił coś nas zmusiło by się pokłonić. Sytuacja wydawała mi się zabawna pobiegłam w tatmtą stronę powinna być pare metrów za nami. Jej nie było. Wtedy pierwszy raz poczułam ,że to nie koniec na tym. Dziwne uczucie nie umiem go opisać. Gdy byłam w drugiej klasie liceum myślałam już o chrzcie w moim kościele. Byłam blisko Boga i byłam naprawdę szczęśliwa. Dokuczała mi tylko samotność. Nie byłam typem osoby lubiącej alkohol czy imprezy dlatego ludzie raczej mnie unikali i brali za dziwną przez wzgląd na to ,że chciałam rozmawiać na poważne tematy. Moja koleżanka z klasy Ania pewnego razu pochwaliła się ,że koresponduję sobie z osobami z całej Polski. Też tak chciałam. Ona wysłała je za mnie. Napisała o moich zainteresowaniach. Podpisała je tylko dziwnym pseudonimem Sol Angelica. Nie wiedziałam kto to. Dopiero po przeczytaniu jednej książki okazało się ,że to czarownica ,która uprawiała seks z diabłem oraz czarną magię...Jakie osoby do mnie napisały...Połowa listów była od osób przyznających się do uprawiania okultyzmu i kabały. Oczywiście takim nie odpisałam. Ostatni list dostałam po swoich 17 urodzinach. Był to list od chłopaka na końcu podał on numer telefonu. Ponieważ już wtedy słuchałam muzyki grunge i metalowej to moim ideałem był metal. On się takim okazał. Lubiałam z nim pisać. Od pisania i paru rozmów telefonicznych wyznaliśmy sobie miłość. A ja mająca romantyczne usposobienie czułąm ,że to ''ten jedyny'' na całe życie. Pisałam do niego listy codziennie. On do mnie też.  Szybko w listach jednak poprosił mnie o zdjęcie i kosmyk moich włosów.... Myślałam ,że to takie romantyczne ,.że chcę mój kosmyk. Ja jego zdjęcia nie chciałam. Jak mu mówiłam kocham jego wnętrze. Matka ostrzegała mnie przed osobą z tak daleka bo on mieszkał 420 km ode mnie. Jednak na tamten czas moje koleżanki miały chłopaków na odległość. Zapraszał mnie do siebie ja nie miałam pozwolenia matki. Rok później po 18 urodzinach nie widząc kolesia na oczy po prostu się spakowałam, uciekłam z domu i pojechałam do niego. Właściwie gdy weszłam do jego pokoju ogarneła mnie dziwna aura. Jego pokój był przepelniony smutkiem a ja zaczęłam płakać ot tak czując tą aurę. Sebastian bo tak miał na imię bardzo się interesował...czy jestem dziewicom. Na początku naszej znajomości nic dziwnego sie nie działo byliśmy jak inne pary. Jednak raz znalazłam u niego sztylet. Zapytałam po co mu. On powiedzial ,że dzięki niemu składa ofiary Szatanowi. Jakie to mi się wydawało śmieszne. Sebastian mówił ,że jest chory na serce i pomaga dzieciom w domu dziecka. Miałam go za bardzo dobrego człowieka. Gdy u niego byłam nazwał mnie ;perełkom; a tak nazywał mnie mój ojciec. Dziwne uczucie mnie wtedy ogarnelo i pierwsze podejrzenie ,że coś dziwnego się szykuję. Ta miłość oddalała mnie od Boga. Już tak się nie modliłam często do Bibli też coraz mniej sięgałam. Gdy miałam 19 lat i był to czerwiec siedziałam z Sebastianem w pokoju i on leżał obok mnie. Tylko ,że nagle jakby stracił przytomność. Myślałam ,że zasnął po lekach. Ale usłyszałam głos choć on nie poruszał ustami.

- Jestem tu

Pomyślałam śpi i gada przez sen ale znów to usłyszałam

- Jestem tu

- Gdzie jesteś ? myślałam ,że coś wyciągnę przez sen

- Jestem tu córeczko...

Na te słowa po prostu się przeraziłam i rozpłakałam. Waliłam w niego by się obudził. A gdy odzyskał świadomość opowiedziałam mu co słyszałam. Ale on to wyśmiał. Na drugi dzień to się powtórzyło. Postanowiłam pogadać z tym czymś.

- Jestem tu córeczko

- Jesteś demonem czego chcesz zostaw go w spokoju

- Nie bój się proszę...

- Demon !

Po chwili zwątpiłam w to co mówię zaczeło się ''słodzenie''

- Kocham Cię

To gdzie jesteś modlić się za Ciebie ?

- Jestem w bezpiecznym miejscu bedziesz z nim szczesliwa

Rozmowa sie skońzyla a ja ją perfidnie nagrałam na telefon. Dałam słuchać Sebastianowi. On udawał przestraszonego.

Gdy wróciłam do domu porozmawiałam o tym zdarzeniu z ewangelikiem  z mojego kościoła. Ale nie potraktowali tego co powiedziałam poważnie. Nikt nie wziął mnie na bok nie powiedział co może za tym stać. Dostałam książkę o demnach na odczep się. Taka była ich pomoc...Wyśmiali to i powiedzieli to uciekaj od tego chłopaka. I tak zaczełam brnąć w to dalej z wątpliwościami czy to ojciec czy demon...I to był dopiero początek mojego koszmaru.

wtorek, 01 września 2009
MOJA DROGA DO BOGA część II

Jak ktoś myślał ,że koniec na tamtym wpisie to jest w błędzie ;P Poznałam religię Adwentystów Dnia Siódmego gdy byłam w drugiej klasie gimnazjum. Wtedy zaczęło się dziać bardzo źle w moim życiu. Moja matka zmieniła się o 360 stopni i choc wczesniej nie okazywała mi uczuć to teraz przemieniła się wręcz w potwora. Czepiała się mnie o byle co. Źle postawiona szklanka itp. Etykieta suki i inne tego typu gorsze przezwiska towarzyszyły mi w domu na każdym kroku. Nie zadawałam się wtedy ze złym towarzystwem. Jestem spokojną osobą i raczej wolałam siedzieć w domu. Matka często mnie biła. Jej oczy się zmieniały...Z czasem przestawała mi dawać jedzenie byłam na łasce kolegów i koleżanek z klasy co przynosili mi kanapki. Matka tylko bila, poniżała i wyzywała. Nie miałam wsparcia w nikim. Modliłam się do Boga. Popadałam w coraz większą depresję. Aż nie wytrzymałam i poprosiłam o pomoc pedagog szkolną. Nie uwierzyła ,że matka traktuję mnie dosłownie jak szmatę. Zamiast tego dowiedziała się ,że chodzę do innego kościoła a raczej jak cała szkoła sobie wymyśliła do sekty... Nauczycielki zaczęły mnie szykanować w szkole. Obniżały mi stopnie straszyły mnie nie zdaniem. Nie było różowo. Matka wykręcała mi nawet korki podczas odrabiania lekcji. Myślałam a nawet marzyłam o śmierci.Pisałam o tym wiele ten wątek się często przeplatał w moich wpisach.

Szukałam Cię tam gdzie

falę płyną

Szukałam gdzie anioly

kierują swe skrzydła w locie

Tam gdzie pył gwiazd

spadających unosi się na wskroś niebu

Pusta i ciemność

łez nikt nie otrze

Samotność ze mną

i ściany wkoło milczące...

***

Smutek byl ze mną pragnełam śmierci.

Biała śmierć czeka nas

Otuli mnie czarnej ziemii pas

Dół stanie się domem

***

Czułam się nikim zerem a nawet gorzej...

***

Jestem cieniem człowieka

Zatoniętym okrętem

Wrakiem z przeszłością

Chcę utonąć

Nie ratujcie mnie

To stracone

Nicość to moja droga

Wybrukowana krwią

Chcę iść śmierci śladem

Nikt nie zapłaczę

Na grobie zniczy nie zobaczę

***

Znów wymykałam się w nocy. Szukając wrażeń a raczej śmierci. Wtedy też zaczęła się moja fascynacja muzykom grunge i metal. A zwłaszcza zespołu NIRVANA. Osobowość wokalisty Kurta Cobaina. Teksty piosenek jeszcze bardziej pogrążąły mnie w depresji. Nie odeszłam jednak wtedy od Boga pomimo smutków Bóg był moją nadzieją. I choć koszmar długo trwał to po dwóch latach zaczęło się zmieniać. Matka znów stała się spokojniejsza nie ubliżała mi a nawet pomagała. Przestała bić. Dla mnie był to cud. Byłam za to wdzięczna Bogu i coraz bardziej się do niego zbliżałam. Wtedy też zaczełam miewać koszmary o walce z demonami. W tym śnie często modliłam się o zbawienie dla mojego ojca. Walczyłam o jego duszę z diabłem. Ten motyw się często powtarzał. Pisałam nawet opowiadania o walce z demonami o aniołach itp. Dziś stwierdzam ,że to było ostrzeżenie przed tym co czekało mnie na dalej. Czekała mnie jeszcze wielka walka z siłami ciemności...


MOJA DROGA DO BOGA część I

Postanowiłam zamieścić i swoje świadectwo na ten temat. Jestem maniakiem pisania niemal od dziecka. Dlatego dziś jak na dłoni widzę walkę jaka się o mnie toczyła między Bogiem a Szatanem czytając swoje pamiętniki.

Urodziłam się 7.0.7.1987r. w 7 miesiącu ciąży. Moja rodzina nie była bardzo wierząca. Mój ojciec na dobranoc czytał mi książki o kosmitach. Sam stawiał karty TAROTA i wywoływał duchy. Jego wróżby sprawdzały się w 100%.  Byłam z ojcem bardzo związana. Właściwie tylko  z nim mogłam rozmawiać o wszystkim. Pamiętam jak tylko nauczyłam się czytać ojciec zaprowadził mnie do biblioteki. Pierwsze co miałam w ręce to NT w komiksie a fragment jaki mi utkwił gdy go otworzyłam to zapamiętałam coś w stylu ,że Jezus jest Panem sabatu miałam wtedy 8lat. Mój ojciec pomimo praktyk niezgodnych z Biblią czasem ją czytał i nigdy nie pracowal w sobote. Nie rozumiałam czemu i sama go o to nie pytałam. Uwielbiałam swojego ojca pomimo tego ,ze często sięgał po alkohol. I dzieciństwa nie wspominam miło. Często przyjeżdzała policja i były awantury. Z siostrą się często modliłyśmy by ojciec się zmienił. I pewnego dnia naprawdę przestał pić. Tylko ,że jak było dobrze to nie trwało to długo. Kilka lat a potem zmarł. Mój świat sie zawalił i miałam ogromny żal do Boga a właściwie wtedy zaczęłam iść zlą drogą. Bo co to za Bóg ,że mi odebrał mojego ukochanego tatę...

Miałam 11 lat i postanowiłam sobie ,że poznam prawdę. A nawet to czułam ,że ją poznam. Czytałam wiele książek o u.f.o , paleoaustronatyce Danikena. Medytowałam chciałam się rozwijać duchowo. Moja matka myślała ,że oszalalam potrafiłam siedzieć wiele godzin bez ruchu i medytować i rozmyślać po co żyjemy i skąd jesteśmy. A to nie było normalne dla dziecka w moim wieku. Wiedziałam ,że coś istnieje ale czy to był Bóg ? Obrazy i rzeźby zamordowanego faceta na krzyżu w kościele rzymskokatolickim mnie przerażały. Modlitwy klepane do mnie nie przemawiały.

W okresie 14 lat poznałam nieciekawe towarzystwo. Naszym ulubionym zajęciem były kradzieże i włamania. Dokuczanie innym ,znęcanie się nad słabszymi. Tak odreagowywałam mój ból. Włóczyłam się po ulicach. Poznawałam nieciekawych ludzi. Kiedyś postanowiłam się modlić o to by jeśli istnieje prawda Bóg mi ją objawił. O to by poznać prawdziwą wiarę. I tak gdy miałam 15 lat odwiedził mój dom przyjaciel mojego ojca. Opowiadał  o kościele do ,którego należy. Przyprowadził on kiedyś ewangelistę do mojego domu. Kolejny ''nawiedzony'' pomyślałam. Ale to jak mówił o Bogu i Jezusie zrobiło na mnie wrażenie. Ten cżłowiek był szczęśliwy. Dowiedziałam się o nim ,że kiedyś był jednym z największych bandziorów w moim mieście a teraz całkowicie się zmienił. Zaczełam badać pismo święte i zrozumiałam więcej w kilka miesięcy niż w przeciągu kilku lat w kościele rzymskokatolickim. Nie chodzi  o to ,że zrozumiałam ale UWIERZYŁAM. Ale to dopiero początek mojej wędrówki do Boga...